Moja joga.

Moja joga. Ile w tych dwóch słowach czułości. Od razu na początku informuje, że nie jestem specjalistką. Po prostu ją ćwiczę, w domu, na świeżym powietrzu – tam gdzie mogę i tam gdzie mam ochotę. Podchodziłam do niej nie co sceptycznie, a powstała z tego wielka miłość ❤.

Za co kocham jogę?

Ojj dużo tego. Może zacznę od tego, że raczej uprawiam aktywną jogę czyli taką, w której asany (pozycję) zmieniają się dosyć szybko i sprawnie. Nieraz wdech to jedna pozycja, a wydech kolejna. Czasami jednak chce się porozciągać, zrelaksować albo przećwiczyć konkretną pozycję wówczas uprawiam tzw jogę jin. W tego typu jodze w jednej pozycji zostaje nawet na kilka minut 😉. Za co jednak kocham jogę?

Zdecydowanie za możliwość rozruszania limfy. Jeśli się nie ruszasz, Twoja limfa stoi – a to nie jest dobre. Ja przy dwójce dzieci raczej nie leżę, nie pluję i nie łapię ale chciałam wprowadzić nie co więcej aktywności w moją codzienność. No i się zaczęło..

Joga to też rozciąganie, wzmacnianie mięśni, spalanie tłuszczyku – i tu chyba nie muszę dodawać ile to dla mnie znaczy. Ciało w naszym życiu nie jest najważniejsze ale jest naszą świątynią więc dbajmy o nie, sprzątajmy i traktujmy z należytym szacunkiem. Joga zdecydowanie tego szacunku uczy.

Moja joga jin pomaga mi się zrelaksować. Odlecieć gdzieś gdzie nie docierają krzyki, piski, gderanie czy cokolwiek innego. Ja się wtedy wyłączam, skupiam na sobie, na moim oddechu. Czasami działa to jak forma medytacji.

Pozwala mi rozluźnić mięśnie, które na co dzień często napinam np mięśnie twarzy. To kolejny ważny dla mnie punkt. Mięśnie napinamy często. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy jak bardzo codzienność nas spina. Nerwy, stres, pośpiech. Praca, korek, zepsute auto, spóźniający się autobus, zakupy, złośliwość rzeczy martwych – cała ta gonitwa dobija nasze ciała. A mamy żyć 100 lat i więcej 😉

Kocham ją za głęboki oddech. To niby nic ale przyjrzyj się kiedyś jak oddychasz. Z reguły jest to szybki, płytki oddech. Oddychanie to proces, którym steruje nasza podświadomość. Oznacza to, że nie oddychamy świadomie, nie skupiamy się na tym – a czasami powinniśmy. Głębooooki oddech pozwala nam prawidłowo dotlenić każdą komórkę. Świadome oddychanie wprowadza nas w stan relaksacji, pozwala pogłębić pozycję w jakiej się znajdujemy ponieważ rozluźnia mięśnie. Czasami możesz się zdziwić ile na prawdę potrafi Twoje ciało.

No i tu przechodzę do kolejnego ważnego punktu. Uczę się obserwować swoje ciało. Bo ono do mnie mówi, daje sygnały, które na co dzień lekceważę. Pamiętaj, że Twoje ciało zawsze wie lepiej co potrafi niż podpowiada Ci Twój umysł. Wsłuchaj się w nie. Usłysz nieme wołanie. Czasami ciało pozwala Ci wejść głębiej w pozycje. Czasem odczuwasz ból, dyskomfort – i Twoim zadaniem jest to uszanować. W jodze liczy się Twój komfort – masz czuć rozciągające się mięśnie, ich nieocenioną pracę ale jednocześnie czuć się dobrze.

Joga uczy akceptować niedoskonałość. Każda osoba, która głębiej siedzi w tym temacie zauważy, że asany na zdjęciach nie są idealne. Niektóre być może są bliżej ideału, niektóre dużo dalej. I wiecie co? To jest dobre. Słucham ciała, wchodzę w pozycję tak głęboko jak ono mi pozwala, a nie tak jak ja bym chciała. Czasem jest to trudne widzieć na filmie powyginaną na wszystkie strony świata kobietę, a Ty nawet głupiego szpagatu zrobić nie umiesz. I joga uczy akceptacji tego! Uczy, że ten niepełny szpagat jest ok jeśli Ty się w nim czujesz dobrze. Z czasem dojdziesz do tego co chcesz osiągnąć. Joga więc uczy również cierpliwości ❤

Od czego zacząć?

Proponowałabym zacząć od youtube. Jest na nim wiele wartościowych filmów. Ja ćwiczę tylko z tą Panią TUTAJ. Oczywiście każdy może sobie znaleźć swoją Panią czy Pana mi nic do tego. Ja lubię Gosię. Bo dobrze mi się jej słucha, bo fajnie tłumaczy, bo ma świetne sekwencje. Zaczynałam od jogi rozciągającej kręgosłup TU ale Tobie może podejść inny film. Ważne jest zanim zaczniesz ćwiczyć abyś obejrzała do porządku cały film. Możesz go obejrzeć nawet kilkukrotnie aby wiedzieć co, kiedy, jak i w jakim tempie ćwiczyć. Po pierwszych ćwiczeniach się nie poddawaj. Jeśli dopiero zaczynasz może być Ci trudno utrzymać równowagę, nadążyć za zmieniającymi się asanami, możesz w połowie skończyć i mieć ochotę rzucić telefonem czy komputerem w kąt (ale to kosztuje 😅). Początki zawsze są nie co trudniejsze. Warto to zaakceptować. Możesz też zamiast ćwiczyć gotowe sekwencję nauczyć się konkretnych pozycji. Wtedy będzie prościej Ci je wykonać, kiedy będą zmieniały się co chwilę. Oczywiście to jest kwestia indywidualna. Pamiętaj, że są proste asany i takie, przy których masz wrażenie, że popękają Ci wszystkie nawet najmniejsze kosteczki. Kłania się tu akceptacja niedoskonałości i cierpliwość.

Są różne rodzaje jogi.

Oprócz jogi jin i jogi dynamicznej jest multum innych, w których możesz się zakochać. Jeśli te rodzaje Ci nie podchodzą przeszukaj internet w poszukiwaniu czegoś dla siebie. Może joga kundalini jest dla Ciebie? W niej akurat kocha się Pani Warzywko 😉. Poczytaj, popatrz, popróbuj. Jeśli boisz się ćwiczyć w domu poszukaj w swojej okolicy miejsc gdzie prawdziwi trenerzy uczą, pilnują i poprawiają błędy. Nie patrz na mnie. Ze mnie żaden autorytet w tej dziedzinie 😉. Sama się zastanawiam czy za jakiś czas nie wybrać się na profesjonalne zajęcia gdzie poprawią mi błędy, które na bank namiętnie popełniam.

Joga to współpraca duszy, ciała i umysłu.

Jeśli jeszcze się zastanawiasz czy warto i czy Ci się spodoba. Spróbuj. Taka próba nic nie kosztuje, a może jednak się zakochasz. Joga wprowadza harmonię pomiędzy ciałem, duszą, a umysłem. Łączy wszystko w jedność. Moim zdaniem wśród różnych form aktywności to ona właśnie stoi na piedestale. Rozluźnia, rozciąga, wzmacnia, uczy akceptacji, pozwala usłyszeć szept Twojego ciała. Podziękuj jej za to.

Namaste 🙏

Zdrówka,

Pani Ziółko 🌱

Jeśli spodobało Ci się u nas zachęcam do obserwacji nas w mediach społecznościowych. Facebook TUTAJ i instagram TUTAJ! Do zobaczenia!

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *