Moje 10 sposobów na poprawę nastroju – czyli antydepresant w pigułce.

Czasami tak jest, że nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak i z jakiego powodu obniża nam się nastrój. Wpadamy w chandrę, psuje nam się humor, dopada nas pseudodepresja, nic nam się nie chce albo w drugą stronę: chodzimy zdenerwowani, rozdrażnieni, sfrustrowani . Ogólnie zjawisko to nie należy do najmilszych chyba, że ktoś jest zgredkiem 😁. Ja mam na to kilka swoich sposobów. Jestem tylko człowiekiem i to na dodatek kobietom z hormonami, których absolutnie sama czasami pojąć nie jestem w stanie. W zależności od tego jakie mam warunki (bardziej sprzyjające lub mniej) wykonuję jedną lub kilka z tych czynności. Robie to by nie zaszkodzić moim domownikom, nie psuć atmosfery, nie zagryźć nikogo albo nie uzyskać miana prawdziwej gadziny ✌.

Jak tafla jeziora..

Spokojna, opanowana, niezmienna… Kamień w nią rzucony zostanie pochłonięty, a ona taka stała na chwile zmieni swój kształt by z powrotem stać się wciąż tą samą – głęboką ale niezmienną.

Od wielu osób słyszałam, że kiedy wszystko do okoła płonie ja stoje wraz z moim stoickim spokojem. Zdradze Wam, że to nie prawda. Za każdym razem jak coś „płonęło” ja stałam ale we mnie wszystko się łamało. Chciałam zarażać moim spokojem innych powtarzając, że „nic się nie stało” i jednocześnie trząść się z tego strachu.

Zawsze myślałam, że jestem dosyć wylewna w uczuciach. Tym czasem okazało się, że jestem taka tylko w stosunku do osób, których uczuć również jestem pewna. Gdy stąpam po niepewnym gruncie jestem ostrożna w jakichkolwiek wyznaniach. Tak na przykład jestem wylewna w stosunku do moich dzieci. Na non stopie powtarzam im jak bardzo je kocham, a jak śpią to mam ochotę je obudzić by na nowo im o tym przypomnieć jednocześnie się ciesząc, że już poszły w objęcia Morfeusza. Rodzice to znają – to taka nieszkodliwa forma rozdwojenia jaźni 😅.

Jeśli chodzi o uczucia negatywne raczej staram się ich pozbyć w nie co inny sposób niż celując w najbliższych. Nie znaczy to, że czasem nie wybucham. Robie to nie raz i nie dwa, a potem przepraszam. Za każdym razem tak samo mocno żałując. Wiele osób nie wyobraża sobie mojego krzyku ale uwierzcie mi, że potrafie się wydrzeć 😜. Chociaż dzieci to inna bajka. Krzycząc na nie wywołuje w nich strach, a nie chce by kiedykolwiek się mnie bały. Dlatego na nie staram się nie drzeć choć nie ukrywam, że moja cierpliwość jest na poważnym deficycie i czasem mi się zdarzy wybuchnąć. Oczywiście Tola też już zaczęła krzyczeć więc hasło przewodnie, które często powtarzam sobie i dzieciom to „nie krzyczymy – tłumaczymy”. Przechodząc jednak do setna: poniżej przedstawiam Wam moich 10 sposobów na radzenie sobie z negatywnymi emocjami jakie by one nie były.

1 z 10 sposobów – zioła.

Niezastąpione w każdej sytuacji. Napary z ziół, których zapach już działa na mnie jakoś potulniej. Z ziół polecam:

  1. Melisę – którz jej nie zna. Rodzice piją ją wiadrami i nigdy nie mają dosyć, a to tylko po to by nie wysłać w kosmos siebie lub swoich dzieci;
  2. Wąkrotkę azjatyckę – znana jest również pod nazwą Gotu Kola. Dodaje energii, usuwa zmęczenie ale nie zawiera kofeiny. Polecana przepracowanym i wypalonym, którym już nic się nie chce.
  3. Ostropest plamisty- teoretycznie znany z korzystnego wpływu na wątrobę. Kiedyś jednak był używany jako antydepresant. Pamiętajmy, że wszelkie napady złości, gniewu odbijają się na naszej wątrobie -a mamy ją przecież tylko jedną.
  4. Dziurawca zwyczajnego – wspominałam już o nim TUTAJ. Akurat jest na niego sezon więc można iść prosto przed siebie rozgladając się za jego cudownie żółtymi kwiatkami. I tak o to przechodzimy do mojego 2 sposobu.

2 z 10 sposobów – samotne wyjście.

Ja akurat na co dzień przebywam z moimi dziećmi sam na sam przez całe dnie. Jest to momentami niezdrowe dla mojego stanu psychicznego. Co wtedy robie? Wychodzę z nimi gdziekolwiek byle opuścić 4 ściany. Czasem „sprzedaje” babci za bezcen na kilka godzin, a jak mój mąż jest w domu to po prostu wychodzę. Sama jak palec. Idę przed siebie i nic innego mnie nie interesuje. Byle odetchnąć pełną piersią, nie słuchać biadoleń, wrzasków, krzyków – odciąć się od tego na moment, na chwilę. Czasem też lepiej zrobić sobie fajrant w nocy i wyskoczyć gdzieś, po coś, na coś 😎😉.

3 z 10 sposobów – kontakt z naturą.

Nic mnie tak nie uspokaja jak zieleń, szum drzew, kontakt z ziemią. Co wtedy robie? Uziemiam się, ide na działkę by popielić, przytulam się do drzew, koszę trawę, tańczę na bosaka albo kladę się i leże, leżę i leżę i tak jest dobrze, tak jest ok. Kto jeszcze nie zaznał dobroci z kontaktu z przyrodą odsyłam TU i TUTAJ.

4 z 10 sposobów – pieczenie

Już pisałam o tym na naszej tajnej grupie – możecie się do niej zapisać o TUTAJ. Pieczenie jest dla mnie również formą relaksu. Skupiam się na odmierzaniu składników, wyrabianiu ciasta (jak jestem znerwicowana to koniecznie w dłoniach, a nie w robocie 😅). Czasem angażuje w to dzieci bo lubią pomagać mi w kuchni i nawet jeśli mają mi rzucać mąką na 5 stron świata (wg Chińczyków jest 5 stron świata: północ, południe, wschód, zachód i centrum czyli miejsce w którym jesteśmy) to i tak mnie to relaksuje.

5 z 10 sposobów – medytacja

Do medytacji potrzebuje ciszy i spokoju, a o to z dwójką dzieci w ciągu dnia ciężko. Z reguły medytuje wieczorem. Zakładam słuchawki, puszczam cicho jakąś mantre i odpływam. Staram się skupić na oddechu i odganiać wszystkie myśli, które mi przychodzą do głowy. Czasem jest jednak ciężko. Dlatego się nie zmuszam. Jeśli gonitwa myśli nie pozwala mi się skupić i zamiast relaksu odczuwam coraz większe rozdrażnienie to odpuszczam.

6 z 10 – wysiłek.

Długo szukałam dla siebie odpowiedniej formy rozruszania ciała. Wiekszość wywoływała u mnie szybką rezygnację. Teraz mam joge i rowerek stacjonarny. Joge ćwiczę w domu choć mam w planach zapisać się na zajęcia. Każdy postęp wywołuje u mnie dumę. Każde zmęczenie i ból mięśni uwalnia endorfiny tak bardzo mi nieraz potrzebne w wyższych dawkach. Czasem włączam muzykę i tańczę. Gdy dzieci są w domu są to dzieciece piosenki, skoczne, wesołe przy których mogę robić z siebie wariatkę i obskakać całe mieszkanie raz z jedną raz z drugą córą… albo z dwoma naraz😅. Grunt to się kosmicznie zmęczyć i pośmiać 😜.

7 z 10 – jazda.

Tak na prawdę to od 18stki marzy mi się motocykl. Nie jakiś tam ścigacz tylko Chopper. Piękny, błyszczący, dostojny i tak całkiem mój. Mój Chrzestny swojego czasu miał pięknego Harley’a i już będąc małą dziewczynką zapragnęłam mieć takiego samego. Potem jako nastolatkę brał mnie na krótsze lub dłuższe przejażdżki i zakochiwałam się w motocyklach coraz bardziej. Mój przyjaciel też się w końcu dorobił motocykla więc zawsze jakiś tam kontakt z nimi miałam. Do głowy coraz cześciej przychodzi mi myśl by zrobić prawo jazdy kategorii A ❤.

Teraz sprawia mi frajdę jazda autem. Siadam, właczam głośno muzkę i jadę. Śpiewam i jadę. Czasem tak nie wiele potrzeba do szczęścia 😁

8 z 10 -relaksacyjna kąpiel

Napuszczam całą wannę wody po brzegi. Nasypuje soli epsom, która dzięki zawartości magnezu działa uspokajająco na układ nerwowy, a siarka odtoksycznia mój organizm. Puszczam manrtę. W ciągu dnia czasem wezmę sobie kawę do towarzystwa lub jakiś napar z ziół. Wieczorem lampka wina koniecznie Mogen David’a, a czasem zdarzy się butelka jakiegoś piwa – żeby nie było Pani Ziółko to też człowiek 😜. Ogólnie kąpiel ma wyglądać tak aby było spokojnie i przyjemnie – każdy może znaleźć odpowiednią dla siebie formę 😊

9 z 10 – muzyka

Koniecznie jakaś bardziej wesoła. Z reguły te smutne dobijają mnie jeszcze bardziejchoć czasem są pomocne by się po prostu wypłakać. Z koleji cięższy rock pomaga mi wyladować złość 😁. Śpiewam, tańczę, medytuje, ćwicze joge – robie przy muzyce WSZYSTKO 🥰

10 z 10 – przyjaciele

Są na ostatnim ale w rzeczywistości są jako pierwsi. Czasem chwila rozmowy nawet ta przeprowadzona na odległość dodaje skrzydeł, pozwala poczuć się odrobinę lepiej lub zrozumieć, że nie jest się samym ze swoimi zmarwieniami i hormonami 😉

Koniecznie dopiszcie swoje punkty!

Zdrówka,

Pani Ziółko 🌱

Jeśli spodobało Ci się u nas zachęcam do obserwacji nas w mediach społecznościowych. Facebook TUTAJ i instagram TUTAJ! Do zobaczenia!

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *