Poukładaj relacje ze samym sobą.

Nie raz i nie dwa pisałam do Was jak w życiu ważna jest akceptacja i miłość do samego siebie. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to filar i podstawa szczęśliwego życia. Nie jednokrotnie sama się o tym przekonałam. Jest to ciągły proces, który trzeba utrzymywać i pielęgnować. U mnie proces ten skutkował wieloma zmianami. Ktoś patrząc z boku, może stwierdzić, że zmiany te były i są kolosalne. Potwierdzam. Zmieniło się dosłownie całe moje życie i w dalszym ciągu się zmienia. Są to jednak zmiany korzystne, żyje tak jak zawsze chciałam żyć z tym, że bez strachu i obaw, niesiona na fali życia. Bardzo ważna jest tu ufność do życia i siły sprawczej, różnie przez wszystkich nazywanej. Na początku tych zmian byłam bardzo przestraszona ponieważ tak dużo rzeczy się u mnie działo w krótkim okresie. Potrzebowałam czasu żeby się z tym wszystkim oswoić i przestać się bać tego co się ze mną działo i ogólnie zmian w moim życiu. Kiedy oswoiłam się z myślą, że to właśnie teraz dzieje się to o czym marzyłam przez lata, tylko ze strachu bałam się po to sięgnąć, moje życie nagle stało się jedną wielką ekscytującą przygodą. Tak jest do dziś i nie mogę się doczekać co będzie dalej. Jednocześnie cieszę się moim życiem każdego dnia i jestem wdzięczną za wszystko co mam i co się wydarzyło. Dość jednak o mnie. Napiszę Wam historię mojej przyjaciółki. Na jej przykładzie pokaże Wam jak ważne jest mieć dobre relacje ze samym sobą i jak ważne jest nie zapominać nigdy, żeby kochać samego siebie. Aby jednak zachować jej anonimowość dla potrzeb mojego wpisu nazwiemy ją Kasia. 😉

Jak Kasia przestała wierzyć w siebie i skutki tego w jej życiu.

Będąc młodą kobietą Kasia nie miała w głowie ograniczeń. Cieszyła się z życia bawiąc się każdego dnia i ciesząc się z życia. Dojrzewanie i wchodzenie w tak zwaną dorosłość niestety nadwyrężyły nieco Kasi apetyt na życie i mocno ją ograniczyło. Ta pewna siebie i radosna młoda kobieta zderzyła się z rzeczywistością bez solidnych podstaw samoakceptacji i kompletnego braku miłości do samej siebie. Kasia pomimo licznych walorów fizycznych nie umiała zaakceptować siebie do końca. Nikt by wówczas nie uwierzył, że taka dziewczyna jak ona ma tyle kompleksów wymyślonych przez nią samą. Kasia była osobą zawsze szczupłą niestety sama sobie wmówiła, że jej figura jest nie doskonała. Sami byście w to nie uwierzyli, ponieważ śmiało można powiedzieć że jej figura była jak nie jednej modelki. Zawsze miała duże powodzenie u mężczyzn. Przyciągała ich jak magnez. Mimo to na żadnego nie zwracała szczególnej uwagi. Nastał jednak czas kiedy Kasia się zakochała. Niestety miłość ta była nieszczęśliwa. Oczywiście całą winą zwaliła na siebie wmawiając sobie, że pewnie jej sylwetka jest nie idealna. Przeszła na restrykcyjną dietę. Przez nie jedzenie zaczęła rujnować powoli swoje zdrowie i życie. Wmówiła sama sobie, że jest nie godna miłości. Zamknęła się we własnej skorupie stworzonej ze strachu przed samą sobą. Tak bała się odrzucenia, że każdy następny jej związek kończył się porażką.

Ze strachu przed odrzuceniem

Bez samoakceptacji zrażała do siebie każdego kto chciał się do niej zbliżyć. Znajdowała 1000 powodów na to, że jest nie doskonała. Oskarżała również partnerów szukając w nich winy. Takim zachowaniem tylko ich od siebie odrzucała. Teraz może nie co Was zaskoczę ale robi tak większość z nas. Szuka akceptacji w czyiś oczach, a nie dając jej sobie samej.Wracając jednak do Kasi. Nie umiała ona odnaleźć sensu i miłości w samej sobie. Nie rozumiała, że najpierw źródłem szczęścia i miłości musi się stać ona sama ponieważ, bez tego nigdy nie zazna szczęścia i miłości w życiu. Nie można od kogoś oczekiwać, że wypełni braki emocjonalne, które mamy. To musimy zapewnić sobie sami. Nigdy nie stworzymy zdrowej i szczęśliwej relacji nie akceptując się takimi jakimi jesteśmy. Nie raz jej powtarzałam, żeby wyszła z tej skorupy iluzji, którą sama stworzyła ze strachu przed odrzuceniem. Kasia nie umie być sobą ponieważ się boi, że taką jaka jest nikt jej nie zaakceptuje. Taki stan rzeczy odbił się na jej całym życiu osobistym. Przez to, że nie akceptowała siebie czuła się gorsza od innych. Pozwalała sobą manipulować dlatego, że nie miała pewności siebie. To właśnie ta cecha pozwalałaby jej nie przejmować się opiniami innych ludzi na swój temat. Kasia była i jest nieśmiała ponieważ sama nie ma wiary w siebie. Kiedyś umiała tańczyć w deszczu dziś boi się nawet kropli wody. Przez swoje wyobrażenia na swój temat zamknęła się w pudełku od zapałek, bojąc się żyć. Takich kobiet i mężczyzn jest miliony. Mam na to jednak proste rozwiązanie.

ZAAKCEPTOWANIE SIEBIE SAMEGO, TAKIM JAKIM SIĘ JEST!

Każdy z nas jest inny ale właśnie ta różnorodność i inność czyni nas wyjątkowymi i jedynymi w swoim rodzaju. Nie bójmy się być sobą ze strachu przed odrzuceniem. Nie ma człowieka na tym świecie, który nie ma kompleksów. Wchodzimy w związki, które nie dają nam szczęścia tylko dla tego, że boimy się być sami. Później będąc nieszczęśliwymi szukamy winy u partnerów i u samych siebie. Unieszczęśliwiamy tym samym siebie i nasze rodziny. co najgorsze przekazując ten model naszym dzieciom. Kluczem do szczęścia jest samoakceptacja i miłość do siebie, Bez tego będziecie tkwić w miejscu i ciągle narzekać na swój los porównując się z innymi. Każdy ma wybór. Albo wybierasz szczęście i cieszysz się w pełni swoim życiem, albo tkwisz w tym gównie i dalej paprasz się w odchodach nie korzystając z tego co niesie dla Ciebie życie. Wybór jest oczywisty, dlaczego więc tylu z nas nie potrafi tego zrobić? Z obawy przed sobą, innymi i strachem wyjścia ze strefy komfortu. Strefy, którą się otaczamy jak murem obronnym. A wystarczy zrobić ten pierwszy krok, który jest najtrudniejszy. Dalej wszystko się układa i samo idzie prościej.

Trzymam kciuki za Kasię i wszystkich tych, którzy chcą ale się boją. Życzę Wam wszystkim odwagi by zacząć żyć na nowo, szczęśliwie i z pasja. Z wyrazami miłości Pani Warzywko :*

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *