Shinrin-Yoku = Leśna kąpiel.

Wejdź w las, wciągnij w płuca głęboko powietrze. Zamknij oczy, poczuj aromaty. Dotknij bosymi stopami wilgotnej ziemi, obejmij rękoma drzewo. Wyostrz zmysły, uspokój oddech. Właśnie zażyłeś Shinrin-Yoku.

Shinrin-Yoku natura i nic więcej.

Ci, którzy są z nami od dłuższego czasu pewnie zauważyli moje uzależnienie od przyrody. Teraz zaczynając ten wpis zorientowałam się właśnie, że… jestem uzależniona tak do końca i na amen. Kosmicznie uzależniona od uziemiania, leżenia na ziemi, przytulania się do drzew, jedzenia „zielska” prosto z ziemi, nasłuchiwania odgłosów przyrody. Ja to po prostu kocham i słowo Wam daje to wciąga, uzależnia i nie puszcza 😁

Opinia innych mnie nie rusza. Moge być świruską. Ważne, że jest mi z tym dobrze i moge moim dzieciom zjechać w ten sam sposób psychikę 😁. Ktoś powie, że narażam na choroby puszczając zimą na bosaka, a ja się uśmiecham i dalej robie swoje. Wiesz czemu? Z miłości. Czakra serca – nic więcej.

Ok.. pojechałam nie w tą strone. Nieco odbiegłam od tematu. Japończycy są jedną z najdłużej żyjących nacji więc powinniśmy brać z nich przykład. Skoro przekonaliśmy się do sushi to może warto przekonać się również do Shinrin-Yoku? Nie namawiam. Po prostu proponuję.

Shinrin-Yoku jak to działa?

Tak na prawdę shinrin-yoku jest pewnego rodzaju formą aromaterapii. Wchodzisz do lasu, bierzesz głęboki oddech i już nic nigdy nie jest takie samo. Zapach lasu, mnóstwa roślin, natury jest absolutnie jedyne w swiom rodzaju. Czasem zabiegany, rozdrażniony, zafrasowany po prostu tego potrzebujesz – powrotu do korzeni. I nie powiesz mi, że tak nie jest.

Substancje aromatyczne są produkowane przez wszelaką roślinność. Najwięcej jest ich jednak w lesie. Fitoncydy mają zadanie grzybobójcze, a nawet bakteriobójcze. Są naturalnymi szczepionkami bez skutków ubocznych. Shinrin-Yoku zwieksza ilość komórek NK (natural killers), które jako pierwsze przystępują do walki z patogenami! Ponad to leśna kąpiel obniża ciśnienie krwi, relaksuje, reguluje puls, zmniejsza poziom kortyzolu we krwi, wyciąga ze szponów depresji i dodaje sił witalnych. Czego chcieć więcej?

Bezpośredni kontakt z ziemią (o którym pisałam TUTAJ) jak również przytulenie się do pnia drzewa i pozostania w tym objęciu wymienia dodatnie jony na ujemne. Leczy nas, hartuje, zmniejsza stany zapalne, walczy z wolnymi rodnikami. Jeśli jeszcze zamkniesz oczy i pozostaniesz w tym naturalnym uścisku poczujesz pradawną energię ziemi, która dosłownie się w Ciebie wedrze i nie puści.

Sylwoterapia, drzewolecznictwo czy drzewoterapia..

wszystkie te słowa nawiązują do bezpośredniego połączenia z drzewem. Manfred Himmel – niemiecki badacz i przyrodnik stwierdził, że przytulać się do drzew można na 3 sposoby:

  1. Stanąć tyłem, oprzeć o pień tył głowy, plecy i wewnętrzną stronę dłoni.
  2. Stanąć przodem, objąć pień rękoma i przyłożyć czoło.
  3. Położyć się pod drzewem i bose stopy przyłożyć do pnia drzewa.

Przy tak bliskim kontakcie możemy uleczyć się z rożnych dolegliwości nie tylko natury fizycznej ale również psychicznej. Taki zabieg nie trwa kilka minut ale od kilkunastu minut do 1h każdego dnia, codziennie nawet przez parę tygodni. Czy warto? Mi się wydaje, że tak. Pamiętając o spokojnym i równomiernym oddechu możesz również pomedytować , a to jakby nie było ma niesamowity wpływ na nas i nasze zdrowie.

Przebywanie w lesie, głębokie oddychanie i korzystanie z natury to nasze niezbywalne prawo. Prawo do życia. Korzystajcie z niego wszędzie i na różne sposoby. Zaraźcie tym dzieci niech i one poznają niesamowity smak dzikiej przyrody ❤✌

Zdrówka,

Pani Ziółko ✌

Jeśli spodobało Ci się u nas zachęcam do obserwacji nas w mediach społecznościowych. Facebook TUTAJ i instagram TUTAJ! Do zobaczenia!

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *