Ssanie oleju prosty sposób na detoksykację.

Ssanie oleju, dziwnie brzmi? Wcale takie nie jest choć nie należy do najprzyjemniejszych doznań zmysłowych. Już pewnie na samą myśł, ze masz trzymać łyżkę tłustego oleju w ustach przez 20 minut robi Ci się słabo. Mi też! 😜 jest to jednak w miarę do przeżycia i uwierzcie można robić gorsze rzeczy ku czci swojego zdrowia np oczyszczać jelita błonnikiem wielozłożeniowym dr Mellera. Ania (Pani Warzywko) może Wam coś o tym powiedzieć. Także płukanie jamy ustnej olejem to przy tym totalny pikuś.

Ssanie oleju – historia.

Jak wiecie jestem podczas studiowania naturoterapii w połączeniu z bioenergioterapią. Zawarte jest w tym wszystko: od nauk budowy ludzkiego ciała, przez psychologię, medycynę chińską, homeopatię, ziołolecznictwo, aż po feng shui, wahadełka i talizmany. Może skończe jako szamanka? Nie ważne. Tak czy owak otwieram się na na prawdę ciekawe rzeczy. Czasem wychodzę poza strefę swojego komfortu, a to wszystko po coś i ku czemuś.

Ssanie oleju pochodzi z Ajurwedy. Słowo to oznacza nic innego jak „wiedza o życiu” i jak się domyślacie również znajduje się w kręgu moich zainteresowań. Ssanie oleju jest znane ludzkości już od jakiś 5 000 lat! Ajurweda zaś jest starożytną wiedzą zbadaną przez naukowców. Ajurweda jak i medycyna chińska to nie czary mary ale przede wszystkim holistyczne podejście do człowieka, którego brakuje w medycynie zachodniej. Ssanie oleju to prosty, trochę nudny i mało smaczny zabieg, który wpływa istotnie na cały organizm. Jeszcze dla niedowiarków wspomnę, że metoda ta została stosowana również przez ukraińskiego onkologa dr Karacha, który wyleczył się z artretyzmu i przewlekłej choroby krwi.

Jak działa ssania oleju.

Skoro już mniej więcej przybliżyłam Wam historię tego nawyku, który powinien nam wszystkim wejść w krew. Teraz opiszę jak działa cały ten mechanizm (a nie jest wcale, a wcale skomplikowany) i jakie są zalety codziennego ssania oleju 😉. Otóż są drobnoustroje, z którymi woda sobie nie poradzi. Wspominałam już o tym przy myciu owoców i warzyw (TUTAJ). Jama ustna nie jest tu oczywiście wyjątkiem. Jest w niej mnóstwo bakterii i wirusów, z którymi nie poradzi sobie ani woda, ani mycie zębów, nitkowanie, ani ich płukanie (płukankami z toksycznym fluorem na dodatek – pisałam o tym TUTAJ). Olej z kolei to taki rodzaj emulsji do którego drobnoustroje się przylepiają i nie umieją się wydostać. Dlatego ssanie oleju należy zakończyć wypluciem płynu i porządnym płukankiem z myciem zębów pastą bez fluoru oczywiście 😉. Główną bakterią zasiedlającą naszę gębiny jest Streptococcus Mutans, która mnożąc się wydziela toksyny. Te zaś przenikają do krwiobiegu i stają się czynnikiem powodującym choroby przewlekłe. Jak się domyślasz płukanie olejem szczętnie niszczy tego Mutanta 😉

Zalety ssania oleju.

Jak już pewnie się domyślacie takie ssanie oleju ma efekt niemalże dezynfekujący. Według Ajurwedy z kolei jama ustna jest pierwotnym źródłem rozwoju różnych chorób. Także można powiedzieć, że codzienne ssanie oleju wzmacnia naszą odporność, detoksykuje nasz organizm i leczy z różnych chorób.

O to kilka zalet:

  • Poprawia równowagę drobnoustrojową w jamie ustnej;
  • Wyciąga toksyny z organizmu;
  • Likwiduje cuchnący oddech;
  • Wybiela zęby;
  • Leczy zapalenie dziąseł;
  • Likwiduje płytkę nazębną;
  • Poprawia kondycję włosów;
  • Usuwa łuszczącą się skórę;
  • Eliminuje pasożyty;
  • Zmniejsza bóle stawów;
  • Poprawia zapach ciała;
  • Obniża ryzyko zachorowania na choroby serca, udary;
  • Obniża ryzyko zachorowania na choroby przewlekłe, neurologiczne;
  • Zmniejsza szansę na nowotwora;

Jak się do tego zabrać?

Ano zabieramy się za to w bardzo prosty sposób. Szykujemy olej kokosowy, słonecznikowy, sezamowy lub ewentualnie oliwę z oliwek. Wszystkie tłoczone na zimno i nierafinowane. Rano zanim wypijemy szklankę wody, filiżankę kawy lub zapalimy papierosa (palenie powoduje raka i szkodzi zdrowiu 😜) najlepiej wybrać się do łazienki. W tej łazience wpakować sobie do ust łyżkę jednego ze wspomnianych olejów i go ssać. Przeciskać między zębami. Obmywać nim dziąsła, podniebienie, policzki. Nie połykać. Robić tak od 10 do 20 minut. Olej się rozwodni, stanie się białawy i spieniony. Wypluwamy go do toalety po czym płuczemy jamę ustną mieszanką wody i wody utlenionej (na pół szklanki wody około 5 kropeł WU 3%. Po tym zabiegu myjemy zęby.

Początki nie będą łatwe. Może być Wam niedobrze, mogą boleć Was szczęki od pracy jaką mają wykonać więc na początek wystarczy nawet 1 mała łyżeczka oleju i 5 minut ssania. Potem sobie przedłużajcie czas zabiegu w miarę Waszych możliwości, a na końcu zwiększcie ilość oleju do 1 dużej łyżki 😊.

Zdrówka,

Pani Ziółko 🌱

Jeśli spodobało Ci się u nas zachęcam do obserwacji nas w mediach społecznościowych. Facebook TUTAJ i instagram TUTAJ! Do zobaczenia!

Wpis nie jest poradą lekarską i jej nie zastąpi .

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *