DMSO – cud prosto z drewna.

DMSO czyli dimetylosulfotlenek (idzie język połamać, nie? Ale ja już to wypowiem na jednym wydechu przez sen 😉) został odkryty w 1964 roku przez 3 badaczy: S.W. Jacob, R.J. Hershler i M. Bischel. Najbardziej zdumiewające w tym odkryciu było to, że DMSO świetnie się wchłania bez uszkodzenia naskórka. Dowodem na to był odczuwalny posmak czosnku na języku zaledwie parę chwil po zaaplikowaniu DMSO na jakikolwiek fragment ciała. Oznaczało to, że DMSO dosłownie w momencie przenika do krwiobiegu 😉

DMSO to naturalny produkt.

Dimetylosulfotlenek jest substancją całkiem naturalną pozyskiwaną z drewna. Jest to bezbarwna ciecz, bez zapachu (tylko te o czystości 99,9%) i o gorzkim ( dosyć nieprzyjemnym) smaku. W chwili obecnej po mimo wielu badań nie stwierdzono poważniejszych skutków ubocznych (oprócz zaczerwienienia skóry – spowodowanym lepszym ukrwieniem i ewentualnie jej swędzenia) dlatego jest bezpieczny dla całej rodziny. W naszym organizmie DMSO rozkłada się na siarczek dimetylu i jest usuwany przez skórę i oddech. Tu pojawia się kolejny drobny skutek uboczny: osoby w naszym otoczeniu mogą od nas wyczuwać mniej lub bardziej intensywny zapach czosnku, rosołku, ketchupu – no każdy interpretuje go nie co inaczej 😉. Żeby nie było siarczek dimetylu jest calkiem zwykłą substancją, którą posiadamy w organizmie w nie wielkim stężeniu dlatego nie „pachniemy czosnkiem” . Dla ciekawości w naszym organizmie występuje również nadtlenek wodoru czyli woda utleniona we własnej osobie 😁.

DMSO na co, po co i dlaczego?

DMSO ma multum właściwości terapeutycznych. Właściwie działa na wszystko. Np jeśli posmarujemy nim prawą nogę to zadziała rownież na lewą i ogólnie na cały organizm chociaż w mniejszym stopniu. Taki to cud natury ❤

  • DMSO jest chaperonem czyli białkiem opiekuńczym. Połowa ludzkich chorób (raki, cukrzyca, parkinson, alzhaimer) powstaje w wyniku wadliwego białka, które rządzi funkcjami w ciele. Chaperony to białka opiekuńcze, które troskliwie opiekują się naszym organizmem na poziomie komórkowym i naprawiają go jeśli zachodzi taka potrzeba.
  • Eliminuje ból. DMSO działa silnie przeciwbólowo zarówno miejscowo jak i ogólnoustrojowo. Jeśli ktoś ma bóle z powodu zapalenia stawów, przeciążenia mięśni, różnego rodzaju wypadków to jak najbardziej DMSO się nada 😉. Psikałam teściowej na palce u dłoni (bolą ją od pracy), Toli na kolanko, sobie, mamie i działa. Z każdym dniem ból staje się mniejszy aż ustępuje 😉
  • Działa silnie przeciwzapalnie – zarówno jeśli stan zapalny jest miejscowy jak i ogólnoustrojowy. Zapobiega stanom zapalnym i je leczy 😉
  • Chroni przed chorobami serca -nasze ciało ma niesamowitą moc. Moc regeneracji i odnawiania się i tak np co 3 dni mamy „nową” śluzówkę żołądka, co 3 lata „nowe” nerki itd. Odnawiają się wszystkie organy oprócz serca. Jeśli ono zostanie uszkodzone to takie pozostanie już do końca. Dlatego o nie należy wyjątkowo dbać. DMSO chroni serce ponieważ działa przeciwzapalnie, ponad to gdy dojdzie do takiego uszkodzenia to DMSO zwiększa dopływ krwi do serca przez co zapewnia mu prawidłowe zaopatrzenie w tlen i substancje odżywcze. Ponad to DMSO zapobiega zakrzepicy (ojj gdybym ja to wcześniej wiedziala 😉) i rozpuszcza już istniejące skrzepliny. Dimetylosulfotlenek hamuje również nadmierną produkcję anionu ponadtlenkowego (jest to reaktywna forma tlenu), który w nadmiernych ilościach jest dla nas toksyczny.
  • Przyśpiesza gojenie blizn, ran, a nawet oparzeń. W wielu badaniach DMSO okazało się o wiele bardziej skuteczniejsze od leków.
  • Reguluje ciśnienie krwi, a także ciśnienie wewnątrzgałkowe. Poprawia pamięć i stan zdrowia np przy chorobach neurodegeneracyjnych.
  • Chroni przed promieniowaniem jonizującym. Promieniowanie takie np podczas mammografi, zdjęcia rentgenowskiego jakiejś części ciała powoduje uszkodzenie DNA, nadmierną produkcję wolnych rodników, naruszenie gospodarki elektrolitowej, a także pogorszenie przepuszczalności błon komórkowych. Wg badań kobiety robiące mammografię poraz 7 w życiu narażają się na zwiększone ryzyko raka piersi – ot taki mały minusik „profilaktyki” raka piersi🤦‍♀️
  • Działa antywirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicznie.
  • Wspomaga odporność
  • Chroni przed wolnymi rodnikami. Wolne rodniki powstające w wyniku stresu oksydacyjnego to największe dziadostwo w naszym organizmie. DMSO jest najlepszym przeciwutleniaczem ❤

Krótko rzecz ujmując DMSO świetnie sobie poradzi m.in z aftami, alergią, artretyzmem, astmą, AZS, RZS, bliznami, boreliozą, bólami wszelkiej maści, chorobami autoimmunologicznymi, chorobami jelit, chorobami oczu, chorobami skóry, chorobami wątroby, infekcjami dróg oddechowych, infekcjami układu moczowego, łuszczycą, małopłytkowością samoistną, miażdżycą, nerwobólami, odciskami, odmrożeniami, problemami ze stopami, nowotworami, oparzeniami słonecznymi, ranami, reumatyzmem, rwą kulszową, skutkami ubocznymi chemioterapii, szumami w uszach, trądzikiem, twardziną, ugryzieniami zwierząt, użądleniem owadów, wszelkimi zapaleniami, zaburzeniami krążenia, zakażeniami, zapeleniem pęcherza moczowego, zapaleniem uszu, zapaleniem zatok przynosowych, zwyrodnieniem plamki żółtej i żylakami. A to jest kropla w morzu ❤

DMSO stosowane na skórę.

Jak już wspomniałam powyżej jedną z metod wykorzystywania jest aplikacja dimetylosulfotlenku na skórę. Warto jednak wcześniej zrobić test na tolerancję. Robi się go następująco: rozcieńcza się DMSO z wodą dejonizowaną lub destylowaną aby uzyskać 70% roztwór i nakłada nie wielką ilość na wewnętrzną stronę łokcia. Odczekujemy 1 dzień. Jeśli pojawią się jakieś bóle w okolicy wątroby lub inne dziwne zjawiska to musimy sobie darować ten cud natury.

Skóra musi być czysta (umyta najlepiej zwykłym mydłem, porządnie opłukana i wytarta do sucha). DMSO można nakładać wacikiem, patyczkiem higieniczym, pędzelkiem z naturalnego włosia, szklaną pipetką ale ja osobiście psikam na skórę. Staramy się wówczas nie wdychać unoszącego się pyłku (bo DMSO zmienia napięcie w powierzchni płuc). DMSO zawsze nakładamy rozcieńczone w różnych proporcjach – w zależności od tego na jakie miejsce będziemy je nakładać. Podczas rozcieńczania następuje samoistne ogrzanie roztworu i jest to reakcja naturalna i prawidłowa. DMSO wchłania się od 20 do 30 minut. Wówczas musimy pilnować aby wilgotna skóra nie miała z niczym kontaktu np z ubraniem. Dlaczego? DMSO jest rozpuszczalnikiem. Może rozpuścić i wciągnąć pod skórę do krwiobiegu praktycznie wszystko z czym ma kontakt. Również te złe substancje i tym samym nam zaszkodzić. Gdy na skórze wystąpi zaczerwienienie, pulsowanie, swędzenie staramy się nie drapać i nie dotykać. Skóra wróci do normy po wchłonięciu preparatu 😉. Na twarz nakładamy roztwór najlepiej 20-25%. Na stawy i mięśnie na tułowiu 40-70%, otwarte rany 30-60%. Przy dzieciach najlepiej zastosować jeszcze niższy np 30%. DMSO przechowujemy tylko i wyłącznie w szklanych, ciemnych butelkach. Plastik odpada na przedbiegach i chyba nie musze tłumaczyć dlaczego 😜

DMSO w stosowaniu wewnętrznym.

DMSO można pić lub aplikować dożylnie. Ja jednak skupie się na piciu 😉

Jeśli ktoś się martwi, że DMSO może uszkodzić nam narządy lojalnie uprzedzam, że narządy przeznaczone do transplantacji są przechowywane po dziś dzień w rozcieńczonym DMSO właśnie dlatego, że ten ich nie uszkadza jak np kryształki lodu.

DMSO pite działa ogólnoustrojowo czyli działa wszechstronnie na nasz organizm. Jeśli jednak mamy problem z konkretną częścią ciała warto stosować go dodatkowo miejscowo na skórę (wówczas jego działanie będzie dodatkowo silniejsze w tym konkretnym punkcie).

Jeśli chodzi o przyjmowanie. Ochotnicy pili 1g/1kg masy ciała. Czyli taki facet ważący 90 kilo pił 90g DMSO bez żadnych skutków ubocznych. Oczywiście w warunkach domowych uwierzcie mi na słowo ciężko by Wam było wypić takie ilości 😜. Ogólnie zaczynamy od 3- 3,5g DMSO rozpuszczonego w szklance wody lub soku i obserwować czy Wasze dolegliwości zaczną mijać lub zelżą. Jeśli się zmniejszą to nie musicie pić więcej. Jeśli nie to po 3h wypijcie kolejną dawkę w ilości 3-3,5g.

Do szklanki wlewasz 3-3,5g DMSO najlepiej odmierzonego strzykawką. Dolewasz soku, wody lub słodkiej herbaty (200ml). Ja używam soku pomarańczowego bo inaczej ciężko to przełknąć. DMSO pijemy 1-2h po posiłku. W ciągu dnia staramy się pić duużo wody i odradzam picie na noc bo działa delikatnie moczopędnie 😊

Ze względu na brak badań radziłabym nie pić DMSO przez kobiety w ciąże i karmiące piersią.

Zdrówka,

Pani Ziółko 🌱

Wpis nie jest i nie zastąpi porady medycznej.

Jeśli spodobało Ci się u nas zachęcam do obserwacji nas w mediach społecznościowych. Facebook TUTAJ i instagram TUTAJ! Do zobaczenia!

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *