Temat tabu w łazience.

Temat tabu? Szok, że poruszyłam ten temat. Ale od początku…

Czy tylko moje dzieci odkąd zaczęły się poruszać wędrują za mną wszędzie? Jak tylko jestem w łazience to one w mig już są ze mną. O samotnej kąpieli czy zwykłym załatwieniu potrzeb fizjologicznych mogę zapomnieć 😅

Stąpam po kruchyn lodzie.

Wiem, że wchodzę na kruchy lód. Tematów tabu się nie porusza. Je się omija, zapomina, milczy. W moim domu jednak nie ma takich tematów. Nawet tych w łazience. Nie powiem czasem ciężko coś wytłumaczyć. Czasem się jąkam i nie wiem jak oblec myśl w słowa. Staram się jednak mówić prostym językiem i zawsze prawdę.

Pewnie się zastanawiasz co to jest za temat tabu w łazience? Powiem Ci. Miesiączka, podpaski, wkładki, tampony.

„Przyjechała do mnie ciocia”

I przyjeżdża co miesiąc. To nie tajemnica ani jakiś temat tabu. Bez skrępowania zmienian przy dziewczynkach podpaski, zakładam tampony i nazywam rzeczy po imieniu. Tola ma 4,5 roku. Doskonale wie, że mama co miesiąc krwawi i nazywa się to miesiączką bądź okresem. Zdaje sobie sprawę, że jak ona podrośnie to będzie to samo przechodzić. Wie też, że to normalne i świadczy o tym, że jestem zdrowa. Wie co to tampon, podpaska i wkładka. Dla niej to nie temat tabu tylko coś całkiem naturalnego.

To my zaszczepiamy w dzieciach wstyd.

Dla dzieci bycie nagim to nic czego mogłyby się wstydzić. Mogą stanąć przed obcą osobą na golasa i nawet powieka by im nie drgnęła ze skrępowania. Nie zrozum mnie źle. Powinniśmy w dzieciach zaszczepiać pojęcie intymności. Powinniśmy też tłumaczyć co to „zły dotyk”. Zauważ jednak, że to my się wstydzimy intymnych części ciała. Absolutnie nie chodzi mi tu o latanie na golasa po parku lecz o to jak zwracamy się do dzieci. Mówimy: „nie dotykaj się tam”, „zasłoń to” tak jakbyśmy nie wiedzieli co mamy w majtkach. Ja używam sformułowań zdrobniałych typu: pupa, pusia i siusiak. Możemy jednak używać pojęć książkowych i ja nie widzę w tym nic złego. Od małego jak ucze dziewczynki gdzie jest oko, a gdzie ucho, ucze też gdzie jest pusia, a gdzie pupa. Ostatnio też kupiłam im lalkę chłopczyka z oznaczoną płcią, który siusia aby wiedzialy jak sprawa siusiania wygląda u facetów.

Temat tabu nie powinien istnieć.

Powinniśmy mówić o wszystkim, a nie demonizować pewne sytuację i pojęcia. Okres dojrzewania i miesiączki nie należy pomijać w rozmowach z dziećmi. Dziewczynki powinny wiedzieć co ich czeka i chłopcy powinni wiedzieć, że istnieje miesiączka. Ja zamierzam zainwestować w zdrowszą wersję w ochronie bielizny i zakupić kubeczek menstruacyjny. Jak tylko go dostane pokaże go dziewczynkom. Wytłumacze co to jest i do czego służy, a nie będę chować się po kątach. To samo było z podpaskami. Dawałam dziewczynkom po sztuce żeby mogły dotknąć, odkleić papierek, a nawet pociąć nożyczkami żeby zobaczyć co jest w środku. O demonstracji nie wspomne bo nigdy nie bywam sama w łazience więc dziewczynki raczej są bacznymi obserwatorami. Dla Toli to już norma i nawet czasem poda mi wkładkę, podpaskę czy odpakuje tampona. Wera z koleji też nie reaguje spazmatycznie i widząc krew się pyta: „mama ała pupa?” Na co ja odpowiadam, że nie i to jest normalne 😊

A jak to wygląda u Was?

Zdrówka,

Pani Ziółko 🌱

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *