Kreatywność -najlepszy sposób na plamy.

Kreatywność ma taki pozytywny oddźwięk. Plamy już nie co mniej. Jednak u Weroniki kreatywność = maziaje, liczne plamy i ogólny bałagan. To ona mnie nauczyła szukać najlepszych sposobów na czyszczenie. Jej kreatywność sięga zenitu, a wygląda tak niepozornie 😉 Mała, niespełna dwuletnia dziewczynka krocząca już szybko ale wciąż delikatnie zawalato. Blond włoski, duże niebieskie oczy i te usteczka ze zniewalającym uśmiechem. Kocham szalenie choć w żartach nazywam ją huncwotem lub harpaganem 😉 już wiem, że będzie rozciągała moją cierpliwość na wszystkie strony świata, maksymalnie jak się da.

Siostry- tak podobne i zupełnie inne.

Tola i Wera z wyglądu coraz bardziej są do siebie podobne. To podobieństwo zauważyłam już na porodówce gdy dano mi Weronisię, a ja miałam wrażenie, że cofnęłam się w czasie o 2,5 roku i w ramionach trzymam Tole. W pierwszym roku życia pod względem zachowań były od siebie zupełnie inne. Tola za niemowlaka dała mi popalić. Często płakała, zanosiła się. Miała donośny głos. Szybko się denerwowała ale też w miarę szybko uspokajała. Od razu zauważyłam podobieństwo do temperamentu taty. Wera natomiast była spokojniejsza. Spała co prawda gorzej (była tzw nieodkładalna i chusta mnie ratowała) ale więcej się uśmiechała niż płakała. Była ogólnie rzecz ujmując pogodnym niemowlakiem. Kurcze, aż trudno uwierzyć, że czasami tak do siebie podobne osoby jednocześnie się tak różnią od siebie. Teraz wszystko się zmieniło. Tola jest w miarę opanowana (chyba, że trafie na jej zły humor) i delikatna. Wera z kolei jest bardziej hmm.. kreatywna 😅 nie powiem niegrzeczna ani niewychowana bo tak średnio te pojęcia do mnie przemawiają. Ręka w górę kto mi wyjaśni co to znaczy niegrzeczny lub niewychowany? 😜 Bo to, że się nie słucha lub nie postępuje wg utartych schematów i panujących zasad nie jest niegrzecznością tylko rozwijaniem swojego jestestwa i indywidualności 😉

Kreatywność Weronisi level expert.

Kreatywność Weroniki objawia się tym, że… mnie nie słucha i robi wszystko to na co wyobraźnia jej pozwala. To w sumie ten wiek kiedy „Nie wolno! Robisz mamusi bałagan, niszczysz meble” w rozumieniu Wery oznacza: „sratatata! O czym Ty do mnie mówisz?” 😂

Tak więc jej kreatywność z impetem wjeżdża na podłogę, stoły, krzesła, kanapy, ściany, łóżka, poduszki, prześcieradła, a także ubrania (swoje lub innych). Powstają kolorowe spirale z kredek, mazaków, długopisów. Już udostępniłam dziewczynkom jedną ścianę bo to jednak frajda malować po ścianach. Pozwoliłam im też malować po swoim stoliku i swoich ubraniach, które aktualnie na sobie mają (bo to przecież norma). Malują też po wannie czy też oknach. No i lubią też zdobić własne ciało lub moje mazakami czy farbami, które staram się kupować nietoksyczne i przeznaczone do kontaktu z ciałem. Pal licho, że mazaki się średnio zmywają i przez kilka dni chodzą na pole całe w maziajach, a ja razem z nimi. Dzieciństwo się rządzi swoimi prawami 😉 Rodzicielstwo chyba też 😉.

Także jak widzicie jestem raczej matką, która stara się nie ograniczać kreatywności swoich dzieci. Chce jednak też cieszyć oko białymi meblami, czystymi ciuchami i całą resztą. Tola już jest na tyle duża, iż wie, że np mebli w kuchni się nie mazia i że ściana do malowania jest tylko w jednym miejscu, a nie w całym domu 😅 Wera natomiast mazia tam gdzie mama akurat nie zerka. Robi oczywiście też inne kreatywne rzeczy np wyrzuca ziemie z ziół i kwiatów na moich oczach i z szelmowskim uśmiechem. Bije starszą siostrę wszędzie i wszystkim co ma w ręku. Wylewa soki, wodę, herbatę z kubka a potem się w tym tapla. Wyrzuca jedzenie na brudną podłogę (u mnie brudne podłogi to standard!), a potem to je bo przecież wiadomo, że z brudnej podłogi smakuje lepiej. W związku z tym nie widzi problemów, żeby zjeść z ziemi, chodnika czy błota swojego upuszczonego chrupka 😅. Jak widzicie mam więc wesoło w domu. Sposób, który opisze wydawał mi się ogólnie znany ale Ania się zdziwiła jak jej opowiadałam o czyszczeniu np moich szafek kuchennych więc postanowiłam go opisać dla potomności i zdrowych serc wszystkich mam 😉

„Pomalowana ściana – jedna z wielu”
Ściana przeznaczona do malowania 🙂
Trochę pomagam dzieciom ją zdobić 🙂

Nie będę Was dłużej trzymała w niepewności. Kto układa sobie mizernie włosy ten na bank ma ów produkt w łazienkowej szafce. Mój outfit to włosy związane w koka lub kitkę – na więcej mnie nie stać 😅 O co więc chodzi? O lakier do włosów. Został mi od jakiegoś wesela i leżał dzielnie czekając na kolejne. A tu proszę.. doczekał się lepszego działania. Co więc robię? Spryskuje brudną powierzchnie (szafki, ubrania, komplety wypoczynkowe) i od razu wycieram wszystko mokrą ścierką. Nic prostszego! Nawet specjalnie nie trzeba szorować. Po prostu długopis, mazaki i kredki rozpuszczają się pod wpływem tego aerozolu. Ściany zazwyczaj wycieram na mokro tak, że zmazuje farbę razem z mazakiem. Na szczęście mamy dosyć grubo pomalowane ściany i nigdy jeszcze nie zmyłam farby do tynku!

Wera mi ostatnio popisała szafkę w kuchni żółtą dosyć nietypową kredką. Ostatecznie po tarciu mokrą szmatą kolor żółty zamiast znikać zaczął się rozmazywać. Potem nawet mokra ścierka z płynem nie dała rady. Już prawie zjeżdżałam na zawał kiedy przypomniałam sobie o lakierze. Popryskałam, przetarłam i CIACH! Wszystko zeszło. Oczywiście jeszcze tego samego dnia pomalowała mi drzwi od łazienki flamastrem i tapicerkę narożnika czarnym długopisem. Zarówno tu i tu lakier poradził sobie bez zarzutu. Jedyne czego nie doczyści to pomalowana ekoskóra. Co prawda plama jest dosyć stara ale ogólnie słyszałam, że ekoskóra wciąga wszystko głębiej 😉

Tak więc powodzenia w czyszczeniu swoich zabrudzeń.

„Nie idę do domu! Cmoknij się!”

Pani Ziółko 😉

Jeśli spodobało Ci się u nas zachęcam do obserwacji nas w mediach społecznościowych. Facebook TUTAJ i instagram TUTAJ! Do zobaczenia!

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *