Placuszki z kwiatami czarnego bzu.

Czarny bez znany i kochany chyba przez wszystkich. Akurat teraz jest już końcówka kiedy jeszcze można go pozbierać. Pięknie pachnie i ma mnóstwo właściwości zdrowotnych. O tym jednak napisze później bo jeszcze dziś będę robiła syrop z kwiatów czarnego bzu – specjalnie na zimę i specjalnie dla Was. Dlatego jeszcze w tym tygodniu spodziewajcię się kolejnego wpisu o białych, niepozornych kwiatkach😊

Przysmak francuski dla dużych i małych.

Podobny rarytas do moich placuszków dostaniecie we Francji. Są to dokładnie kwiaty bzu zasmażane w cieście. Jak się domyślacie są one tylko deserem sezonowym wyczekiwanym przez wszystkich Francuzów.

Mnie dziś dzieci obudziły o 6. W końcu niedziela więc nie wypada spać dłużej. Już o 7:30 z dziewczynami i psem maszerowałam po kwiaty na śniadanie. Dziewczynki jeszcze w piżamach (serio!), założyły tylko sandały. Ja musiałam się przebrać bo piżame miałam przybrudzoną i bardziej by mi było wstyd, że koszulke mam całą w plamach niż, że to jest piżama 😅. Pozbierałyśmy do kosza wiklinowego piękne, białe i pachnące bukiety bzu i wróciłyśmy do domu. Część (około 15-20) takich bukiecików rozłożyłam na ręczniku papierowym i zostawiłam na jakieś 20 minut aby powychodziły żyjątka. W tym czasie przygotowałam ciasto naleśnikowe z TEGO przepisu. Przez te 20 minut myślę, że wszystko co miało uciec to uciekło. Kwiatów bzu nie płuczemy ponieważ wraz z pyłkiem pozbawimy je częściowo wartości odżywczych.

Jak robimy placki z czarnego bzu?

Dalej przepis jest banalnie prosty. Z bukiecików bzu ucinamy zielone gałązki (mają goryczkę). Ja to przycinan nożyczkami. Kwiaty wrzucamy do ciasta naleśnikowego i nakładamy na rozgrzaną patelnie z odrobiną oleju. Smażymy do zarumienienia i odkładamy na recznik papierowy aby wszystko co miało obkapac obkapało. Podaje z malinami, opruszone cukrem pudrem (w końcu weekend więc wolno 😉). Pyszne też będą polane prawdziwym miodem i skropione sokiem z cytryny.

PAMIĘTAJCIE!

Kwiaty bzu są jak najbardziej jadalne ale nie na surowo. Trzeba je wysuszyć lub poddać obróbce termicznej.

Smacznego i na zdrowie! Pani Ziółko 😉

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *