3 zdrowe nawyki u moich dzieci z których jestem niesamowicie dumna.

Zdrowe nawyki w życiu dziecka to bardzo ważna sprawa wszak „czym skorupka za młodu nasiąknie…”. Dzięki temu w życiu dorosłym moje dzieci już będą odruchowo wykonywały pewne czynności nawet nie myśląc o tym, że mogłoby to wyglądać inaczej. Nie jesteśmy przykładem mega zdrowej rodziny. Czasami jadamy frytki i hamburgery, zamawiamy pizze na obiad, objadamy się kinderkami i innymi czekoladkami. Chce aby dzieci miały szczęśliwe, słodkie dzieciństwo ale chce też by znały we wszystkim umiar i rozsądek. Ot chce znaleźć w tym wszystkim złoty środek i nie przegiąć w żadną ze stron.

Zdrowe nawykiPodstawa to woda.

Pierwszy zdrowy nawyk to woda. Zwykła czysta woda bez soków, cukrów i innych słodzików. Toli jako pierwszy i jedyny płyn (oprócz mleka z piersi) wprowadziłam do diety właśnie wodę. Nie było herbat, soczków, kakao i innych tego typu. Sama woda. Korzystała od samego początku z otwartego kubeczka Doidy Cup (o którym zresztą napisze osobno). Do tej pory jak prosi o picie to właśnie jest to woda. Dopiero od nie dawna (a ma już 4 lata) ucze ją pić herbat ziołowych. Wypije też kakao na mleku roślinnym, świeżo wyciskany sok czy słodki napój jak ktoś ją poczęstuje. Traktuje to jednak jako dodatek, a nie płyn do zaspokojenia pragnienia. Na co dzień pije tylko wodę czasami z dodatkiem soli kłodawskiej. W okresie chłodniejszym raz dziennie robie jej ziołową herbatę na odporność. Oprócz tego staram się codziennie robić świeżo wyciskane soki zielone. Weronika również nauczona jest picia samej wody. Herbaty ziołowe pije ale nigdy do końca. Soki świeżo wyciskane również wypije ale też coś zostawi. Słodkich napojów nie pije. W sklepie też nie kupuje soków chyba, że 100% z pomarańczy do witaminy C. Wiem, że to jeden z najzdrowszych nawyków jaki mogłam je nauczyć 😊

Ktoś mi powie, że jego dziecko absolutnie od małego odmawia picia wody. A serio myślisz, że moje dziewczyny od pierwszego łyka zakochały się w wodzie? Oczywiście, że nie. Zakochaly się ale wylewać ją z kubka. Dawałam ją łyżeczkami. Jak wypiły 3 w ciągu dnia to byłam wniebowzięta. Dzieci przy rozszerzaniu diety nie wiedzą czy coś jest mdłe, bez smaku bo próbują tego pierwszy raz i czasem trzeba trzydzieści takich pierwszych razów żeby w końcu załapały, że im to smakuje. Dlatego ja byłam konsekwentna w podawaniu wody. Nie wmuszałam w nie ale też nic innego im nie dawałam z płynów (oprócz mojego mleka). W końcu załapały i Twoje dziecko też może pokochać samą wodę. Masz większe szanse kiedy jest jeszcze na początku rozszerzania diety lub ma rok czy 2 latka. Jasne, że nie obejdzie sie bez buntów i wylewania wody bo to fuj. Jednak jak konsekwentnie pędziesz podawać tylko wodę to w końcu się do niej przekona! Powodzenia!

Zdrowe nawyki – Słodycze nie codziennie.

Tola nie jadła słodyczy do okolic 18 miesiąca. Potem tu dostała jajko niespodziankę, na urodzinach kawałek torta i poszło z górki. Owocowe jogurty, danio, słodkie przekąski. Praktycznie nie było dnia żeby czegoś słodkiego nie zjadła wliczając w to nawet płatki śniadaniowe (gdzie pod zdrowym początkiem dnia ukryta jest tona cukru lub syropu glukozowego). W końcu powiedziałam STOP! Przekazałam Toli, że słodkości będziemy jedli w weekendy i to też w granicach rozsądku. O dziwo, nie spotkałam się z jakimś strasznym sprzeciwem. Tola zaakceptowała ten fakt ze spokojem. Co jakiś czas pytała się mnie czy to dziś jest ten dzień i może jeść słodkie. Czasem zapominała o tym całkowicie i nawet ja nie wiedziałam kiedy upłynął kolejny weekend bez czekolady. Czy to źle, że zanim Tola zje ciastko podejdzie do mnie i zapyta się czy może? Czy to już weekend czy jeszcze nie? Uważam, że nie. Wiadomo, że kiedy odmówie i powiem, że dziś słodyczy nie jemy ona nie skacze z radości do góry. Jednak akceptuje ten fakt.

Pytanie: co w takim układzie funduje dzieciom w tygodniu na drugie śniadanie czy podwieczorek? Słodkości, ale bez cukru i w zdrowszej wersji. Jedza batony owocowe liofilizowane (nie ma tam żadnych słodzików tylko same owoce), domowy kisiel owocowy (w zależności jakich owoców użyje dosładzam miodem lipowym, spadziowym lub malinowym ), chrupki jaglane, placki bananowe, jeśli jest sezon to owoce (truskawki, maliny, borówki), soki owocowe, chipsy bananowe lub jabłkowe, musy owocowe niesłodzone, mieszanki z suszonych owoców i orzechów, musli domowej roboty z jogurtem kokosowym, kulki mocy (np z daktyli i nerkowców). Czasami probuje im zrobić jaglany budyń (ale tak średnio do nich przemawia). Wszelkie czekoladki mam pochowane głęboko w szafkach, a dziewczyny nie widząc ich, nie tęsknią. Dostają na prawde mnóstwo słodyczy w zdrowszej wersji. Czasami w weekendy też staram się zaserwować domowe ciasto czy muffiny – czyli domowe słodycze (gdzie panuje nad składnikami). Wera jest na tyle mała, że dostosowuje się do otoczenia 🥰 taki nawyk warto już wdrażać od małego 🥰❤

Zdrowe nawyki- Chodzenie na bosaka.

Uważam, że to zdrowy nawyk 😉 moje dzieci nie tolerują kapci! Koniec kropka. Jak wychodzimy do suszarni to idą w skarpetkach, ewentualnie założą sobie kapcie na 5 minut i ściągają. Kapcie mają wygodne, miękkie, skórkowe – a one gardzą 😉 nie ważne czy przeziębione czy zdrowe uwielbiają biegać na bosaka-ewentualnie w skarpetkach. To samo mają na placu zabaw. Nawet jak jest zimno, a piasek mokry po deszczu – one ściągają buty. Tone skarpetek mam potem brudnych ale ciesze się, że tak mają. Wiem, że się wówczas hartują i uziemiają (pisałam o nim TUTAJ) co mnie wprawia w dumę. Chciałam jeszcze dopisać o nawyku brudzenia i nie zmąconej dziecięcej ciekawości jednak uważam, że to już nie nawyki tylko po prostu dziecięca natura. Jeśli dorosły nie ingeruje dzieci same do wszystkiego dochodzą. Kałuża błotna? Super! Co dzieci robią? Biegają, skaczą, a nawet się w niej kładą! Czy to źle? Absolutnie nie! To prawo dozwolone dzieciom. Do głowy dostaję jak Tola robi coś ostrożnie bo się pobrudzi. Sama ją popycham, motywuje, mówie: „wypierze się, idź, baw się, brudź się”. Ostatnio tak biegała w kałuży że dosłownie była cała mokra aż po pachy, a z kaloszy w domu wylewałam wodę. Wera miała całą buzie z błota. Żałuje, że akurat wtedy telefon zostawiłam w domu. Były mokre, brudne i w tym całym harmidrze przeurocze 😉

Zdrowe nawyki to kwestia rodziców nie dzieci.

Dziecko uczy się poprzez naśladowanie. Jeśli któraś mama siedzi w domu z dzieckiem to zacznie zauważać w różnych sytuacjach odbicie jej zachowań. Powiem szczerze, że momentami mnie to przeraża jak Tola całkiem nieświadomie papuguje moje zachowania i to nie koniecznie te dobre. Wiem przynajmniej nad czym muszę popracować (i nie mam tu na myśli Toli tylko właśnie siebie). Dzieci nie wiedzą co im szkodzi, ani co jest dla nich dobre. To my pokazujemy konsekwencje różnych czynów. Najgorsze jest to, że na niektóre konsekwencje trzeba poczekać, a to dla dzieci już jest w ogóle jakimś obłędnie niezrozumiałym kosmosem 😊. Tak jest ze zdrowiem. Już od samego początku zaczynamy w nie inwestować. Warto o nie dbać już teraz kiedy mamy na nie racjonalny i duży wpływ. Nawyki są świetnym sposobem bo dzieci odruchowo zachowuja się tak, a nie inaczej. Moja Tola np nie może pojąć jak można wyjadać cukier z cukierniczki. Dla niej to jest jakaś abstrakcja aby jeść cukier tak bezpośrednio. Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną! Póki co.. zachęcam Was do wypracowywania nawyków u dzieci. Da się! 😊 z miłością, ciepłem i ogromem tłumaczenia ale się da. Pani Ziółko

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *