Ziołowy kącik na własnym balkonie.

Lubie grzebać w ziemi choć nie mam na to czasu. Ziołowy kącik to było takie moje małe marzenie. Dzieci, obowiązki domowe zapełniają mi dnie i wieczory właściwie co do minuty. Ciężko się przyznać ale wpisy często skrobie podczas usypiania Weroniki i to na telefonie. Nie mam jak otworzyć laptopa, zaparzyć sobie kawy i na spokojnie oddać się pracy. Z ciężkim sercem i wyrzutami sumienia będę musiała znaleźć czas również na naukę. Nie wiem czy nie zacznę jej dopiero od września. Kiedy dnie będą robiły się chłodniejsze i nie będziemy ich spędzać w całości na dworze. Jak zwykle jednak odeszłam od tematu! Mieszkam na 11 piętrze w wieżowcu. Nad sobą mam tylko dach i niebo. Widoki mam na prawdę fajne i będzie mi ich na pewno brakować kiedy życie poniesie nas gdzie indziej. Posiadam 3 balkony i walczę z gołębiami na sznurki i pazury 🙂 Jeden balkon mam w suszarni i odkąd założyłam siatkę należy on tylko do mojego psa, który w ciepłe dni potrafi się tam wylegiwać non stop. Dwa pozostałe mam w mieszkaniu. Co roku sadze na nich warzywa, owoce i zioła. W tym roku jest nie co biedniej (jak zwykle obudziłam się za późno) więc część zdjęć będzie z zeszłego roku.

Nie ważne gdzie, ważne jak.

Mi osobiście podobają się parapety w kuchni zapchane doniczkami z ziołami. Niestety ja mam kuchnie w salonie więc stricte okna od kuchni nie posiadam. Nie mieszkam też w wymarzonym domu więc takiego kącika w ogrodzie też nie zrobię. Mam jednak te moje balkony dlatego korzystam z nich jak mogę. Mam na nich kwiaty, warzywa, owoce, kącik ziołowy. Robię na nich grill’a, siedzimy tam z dziewczynkami bawiąc się plasteliną, malując barierkę kredą, popijając wodę czy oglądając zachód słońca. W deszczowe dni próbujemy łapać krople,a jeśli nie pada to puszczamy bańki. Wszyscy do okoła się boją, że małe dzieci na 11 piętrze mogą wypaść itd. Jasne, że mogą. Mimo tego, że Tola jest rozsądną dziewczynką ma nadal tylko 4 latka i nieprzewidywalne pomysły. Wera jest mniejsza, mniej potrafi ale zdecydowanie uwielbia sprawdzać granice – tak konkretnie i do oporu 😉 Pilnuje dzieci ale często też bawią się same na balkonie, a ja tylko zerkam przez okna na jakim etapie wysypywania ziemi z kwiatków jest Weronika. Bardziej jednak pilnuje tego, żeby nie wyrzucały nic z balkonu co mogłoby zabić niewinnego przechodnia. Ja jak zwykle jednak odeszłam od tematu. Bo tak na prawdę nie liczy się gdzie zrobicie ten ziołowy kącik tylko jak. Nie ważne czy to parapet, czy maleńki balkon. Nie ważne czy mały czy duży ogród. Potrzebujesz nasiona, ziemie i doniczki.

Uprawa ziół dla każdego.

Zioła tak na prawdę są proste w uprawie. Należy przestrzegać kilku zasad i będą rosły. Udało mi się to nawet mi (a ja mam zdolności nawet zasuszyć kaktusa także ten… ). Zioła, owoce czy warzywa hodowane na balkonie są zdrowsze, nie pryskane, bez chemii i bez metali ciężkich (które normalnie są absorbowane z gleby). Jakie zioła polecam? Te, których najczęściej używasz. Z ziół jednorocznych polecam bazylię, majeranek, cząber. Z wieloletnich zaś melisę, oregano, tymianek, mięte i rozmaryn. Najważniejsze aby używać ich regularnie. Możecie kupić nasiona, zasiać w marcu wg instrukcji na opakowaniu. Można też zakupić sadzonkę (najlepiej w sklepie ogrodniczym) i nie bawić się już za nad to. Wystarczy, że wybierzesz sobie większe doniczki i przesadzisz sadzonki.

Jak zacząć?

Przede wszystkim sprawdź czy Twój balkon jest pełen słońca. Zioła bardzo lubią miejsca nasłonecznione 😊 . W drugiej kolejności podlewanie. Nie przepadają za dużą ilością wody dlatego najlepiej sadzić je w doniczkach z otworami (aby nadmiar wody miał gdzie uciec). W słoneczne, gorące dni podlewaj je codziennie. Pamiętaj jednak aby to robic pod wieczór gdy słońce zachodzi lub nie grzeje już tak mocno. Zioła jak najbardziej można przycinać -wtedy będą się rozkrzewiać. Te wieloletnie na okres jesienno zimowy można wnieść do mieszkania. Tak na prawdę można nawet z jednorocznymi się pobawić w mieszkaniu ponieważ jednoroczne są one ze względu na nasz klimat.

Iskierka ogrodnika ukryta we wnętrzu.

Nawet jeśli wydaje Ci się, że Twoje rośliny giną w dramatycznych okolicznościach: gniją lub usychają – nie poddawaj się. Czasem wystarczy poczytać czego dana roślina potrzebuje i wcielić to w życie. Większość ziół potrzebuje słońca, trochę wody (ja zawsze palcem sprawdzam czy gleba jest wilgotna), ziemi (może być kwiatowa lub specjalna pod zioła), odpowiednio dużo miejsca w doniczce (np mięta czy bazylia fajnie się rozkrzewiają). Nie musisz ich głaskać, ani do nich mówić. Wystarczą podstawy! Ziółka przechowywane w domu mogą okazać się wieloletnie i będą nam umilać życie nawet zimą 🥰 Co jakiś czas będę Ci opisywać każde ziółko po kolei. Jak je uprawiać ale przede wszystkim jakie ma właściwości zdrowotne oprócz walorów smakowych w kuchni.

Tym czasem kup sadzonki, ziemię, doniczki i załóż swój własny, mały kącik ziołowy 🥰 uwierz mi, nie ma nic lepszego od zbierania owoców własnej pracy. Pani Ziółko.

Jeśli podobają Ci się nasze wpisy koniecznie zaobserwuj nas w mediach społecznościowych. Facebook tutaj i instagram tu. Dozobaczenia!

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *