Trudne dobrego początki.

Karmienie piersią pomimo faktu, że jest naturalne czasami potrafi przyspożyć nam mnóstwo problemów. Wiele kobiet po walce, łzach i nieprzespanych nocach po prostu przechodzi na mieszankę. Mają 100% pewności, że dziecko jest najedzone no i w końcu mogą zacząć cieszyć się macierzyństwem.

Ja też przeszłam horror.

Będąc w ciąży zakładałam, że będę karmić piersią bo to naturalne, zdrowe, ekonomiczne. Zresztą co to jest przyłożyć do piersi dziecko, które notabene jest ssakiem, a więc odruch ten ma we krwi. Tym czasem sporo się pomyliłam. Dokarmianie Toli w szpitalu gdy zabrali ją po cesarce na noc do siebie spowodowało zaburzenie odruchu ssania. Była głodna, nie umiała chwycić brodawki więc płakała. Z każdą nieudaną próbą coraz głośniej . Mi z każdą nieudaną próbą było coraz ciężej ją uspokoić. Położne ściskały pierś. Mleko jest więc wszystko gra. Tym czasem nie grało nic! W domu było nie co lepiej choć raz udalo mi się wmówić, że pod wpływem stresu moje mleko zamieniło się w wodę. Podałam mm bo przecież wodą nie wykarmie! Do tej pory uwierzyć nie moge jaka ja głupia byłam. No ale położna – kto jak kto ale ona się zna! Tym czasem gdy Tola skończyła miesiąc zaczął się horror. Tola podczas karmienia nagle puszczała pierś i płakala. Wierzgała się, odpychała od piersi jakby ją parzyły. Była nadal głodna ale piersi nie chciała. Nie mogłam jej na spokojnie nakarmić na spacerze bo była walka na głód i cycki. Do tego bolesność brodawek spowodowana ich hartowaniem. Kilka razy poleciała z nich krew.

Początki bywają trudne.

Czasem tak jest, że kobieta rodzi dziecko i intuicyjnie przykłada je do piersi. Zaczyna się mleczna przygoda, która trwa i trwa – bez łez, bez problemów, bez zmartwień. Częściej niestety jest tak, że karmienie przebiega pod górkę. Są mniejsze lub większe problemy. Do tego wszechobecne mity, które zakorzeniły się wśród społeczeństwa w takim stopniu, że uznawane są za prawdę. Położne, lekarze bez aktualnej wiedzy laktacyjnej, którzy potrafią już na dzień dobry zniweczyć karmienie piersią. Tak to wygląda. Młoda mama z problemami, bez wsparcia, zawalona sprzecznymi informacjami, z płaczącym skarbem na rękach rezygnuje i podaje butle. Wie ile dziecko wypiło, wie, że się najadło- jest spokojna.

Problemy są różne.

Sama nie wiem czy wymieniać jakie problemy Was mogą spotkać. Jest ich doprady wiele. Ja np miałam szybki wypływ mleka. To dlatego Tola po skończonym miesiącu robiła mi „wojny o cyca” (tak zdrobniale nazwałam ten hardcorowy okres). Dojście do tego trochę mi zajęło, zniwelowanie tego.. no cóż tu najlepszy był czas. Tola podrastała i około 6-7 miesiąca z tego wyrosła. Zmiana pozycji, czy odciąganie nie dawało dużych rezultatów. W sumie karmiłyśmy się 2 latka i 7 miesięcy ❤

Profesjonalne wsparcie najważniejsze.

Jeśli masz problem to się nie wstydź. Na prawdę większkść młodych mam to przerabia. Poszukaj w swojej okolicy CDL (Certyfikowang Doradca Laktacyjny) lub promotora karmienia piersią. Spotkają się z Tobą, zobaczą jak wygląda Wasze karmienie. Czasami wystarczy tylko sprawdzić czy dziecko prawidłowo chwyta pierś i ewentualnie poprawić 😉

Trudne dobrego początki, a koniec szczęśliwy.

Pamiętaj: grunt to optymizm. Karmienie piersią jak chyba wszystko ma swoje jasne i ciemne strony. Warto jeszcze w czasie ciąży poczytać książki, wyedukować się w tym temacie aby nikt nie wepchnął Ci kitu. Z książek, które mogę Ci polecić to „Po prostu piersią” do kupienia TU i „Karmienie piersią” do kupienia TUTAJ.

Jeśli chcesz poczytać czy mleko zamienia się w wodę zapraszam Cię TU.

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *