Woda utleniona – obrończyni naszego zdrowia!

Z czym Ci się kojarzy woda utleniona? Bo mi z czasami dzieciństwa, poobdzieranymi kolanami i plastrami. Mama zawsze miała ją w apteczce! Jak tylko się skaleczyłam od razu obficie ranę polewała. Mało jednak kto wie, że wodę utlenioną można stosować wewnętrznie. Jeszcze mniej osób wie, że woda utleniona z apteki nie jest obrończynią naszego zdrowia, a wręcz przeciwnie , może nam porządnie zaszkodzić!

Woda utleniona kiedyś i dziś.

Moja mama jest farmaceutką. Już co prawda na emeryturze ale nadal farmaceutką. Kiedyś, kiedy zaczynała przygodę z aptekarstwem wodę utlenioną przygotowywały farmaceutki. W tym celu zawsze w aptece miały perhydrol (to 30% nadtlenek wodoru – substancja żrąca) i wodę oczyszczoną. Jeśli pojawiał się pacjent i potrzebował wody utlenionej farmaceutka szła na zaplecze i rozcieńczała mu perhydrol. W przeciwieństwie do dzisiejszej wody utlenionej nie miała ona żadnych dodatków. Musiała być przechowywana w lodówce i zużyta w przeciągu 3 miesięcy. Później z aptek wycofano perhydrol i wprowadzono gotową wodę utlenioną, która nie musi być w lodówce, a data przydatności jest dłuuuga. Jak tego dokonano? Ano wodę utlenioną ustabilizowano takimi perełkami, że nazw nie jestem w stanie przeczytać bo łamie mi się język 🤦‍♀️

Tlen to życie.

O tym, że tlen jest nam potrzebny do życia wie chyba każdy. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach natlenianie naszego organizmu jest nie co trudne. Każda komórka naszego ciała woła o tlen. Bez niego się dusimy – chociaż może tego jako tako nie odczuwamy. Za to podupadamy na zdrowiu, imają się nas różne choroby i dolegliwości, nie mamy energii, jesteśmy osowiali – a to wszystko objawy naszego niedotlenienia. Wszak nasz organizm jest w stanie regenerować się sam ale potrzebuje do tego tlenu, minerałów i witamin. To wszystko dawno temu można było zdobyć od tak – z powietrza i pożywienia. W dzisiejszych czasach jest to bardzo trudne! Ziemia jest wyjałowiona, jedzenie opryskane i obstrzyknięte. Powietrze zatrute i momentami niezdatne do oddychania. Większość czasu i tak spędzamy zamknięci w pomieszczeniach co dodatkowo utrudnia nam kontakt z zefirkiem. Za oddychanie nad morzem czy w górach musimy płacić… Ja się pytam dokąd ten świat zmierza?!

Nie wszystko jednak stracone.

Co raz więcej firm produkuje suplementy o fajnym składzie i w przystępnych cenach. Co raz więcej ludzi zaczyna dbać o naszą planetę, która notabene dała nam życie. Jeden człowiek odkrył, że możemy się dotleniać w tani sposób tym samym dbając o nasze zdrowie. O kim mowa? O profesorze medycyny Iwanie Nieumywakin’ie, który w Moskwie prowadzi Centrum Leczniczo – Profilaktycznie. Tam leczy między innymi wodą utlenioną. Jest on współtwórcą tzw medycyny kosmicznej (to dział medycyny zajmujący się wykonywaniem zabiegów w ekstremalnych warunkach – na orbicie okołoziemskiej). Jest również wynalazcą „suchego spirometru” który bierze udział w badaniu wydolności płuc. Przez 50 lat pracował z najlepszymi umysłami rosyjskiej nauki. W głównej mierze zajmował się procesem oddychania. W ten sposób odkrył, że możemy się leczyć 3% nadtlenkiem wodoru zwanym potocznie wodą utlenioną. Możecie więcej poczytać w książce profesora do kupienia TUTAJ. Ktoś pomyśli dlaczego o nim pisze? Żeby przekonać Was, że o tej metodzie nie mówił żul z pod budki z piwem, tylko światowej klasy naukowiec. Chociaż ja raczej nie kieruje się tytułami przed nazwiskiem i wisi mi to czy ktoś jest doktorem, profesorem czy zwykłym Janem Kowalskim. Wszystko przepuszczam przez swój filtr i piszę Wam tylko to, co ja uważam za dobre i skuteczne 🙂

Woda utlenioma -Zastosowanie zewnętrzne.

Jak wpisałam we wstępie woda utleniona jest głównie znana z jej zastosowań zewnętrznych (głównie w celu odkażenia ran). Można ją jednak jeszcze stosować:

  • jako kompresy/ wcierania w chore miejsce (również przy chorobie Parkinsona i stwardnienia rozsianego): 1-2 łyżeczki 3% NW (nadtlenek wodoru) na 50 ml wody. Stopniowo zwiększać do czystej 3% wody utlenionej.
  • do płukania jamy ustnej/ gardła (głównie podczas przeziębień): 1 łyżeczka 3%NW na 50 ml wody. Ja do tego dodaje jeszcze pare kropel płynu lugola.
  • przy chorobach skóry (egzemy, łuszczyce i inne): stosować 3% a nawet 15-25-33% NW nierozcieńczony. Wysypki smarujemy 1-2x dziennie.
  • przy grzybicy, brodawkach: smarować 3% NW, aż do ustąpienia dolegliwości.
  • przy ranach, krwiakach, procesach ropnych.
  • w kąpielach i saunach: 5-6 buteleczek (po 40ml). Czas kąpieli to 30-40 minut. Następnie dolewamy jeszcze trochę ciepłej wody i się myjemy. Staramy się nie myć żelami czy mydłami, które powodują, że nasze ph skóry staje się zasadowe. Co dają takie kąpiele? Wypędzają glistę ludzką (o odrobaczaniu pisałam też TU i TUTAJ), normują stolec, łagodzą różne bóle np stawów czy kręgosłupa, są świetne na problemy skórne.
  • przy zabiegach kosmetycznych: sucha skóra, zmarszczki, zaskórniki, cellulit – na oczyszczoną i wysuszoną skórę nanosimy NW 1-2% na płatku kosmetycznym. Wcieramy,a po 20 -30 minutach należy opłukać twarz ciepłą wodą.
  • W ZASTOSOWANIU ZEWNĘTRZNYM MOŻNA STOSOWAĆ WODĘ UTLENIONĄ Z APTEKI (TZW. STABILIZOWANĄ). POLECAM JEDNAK NIESTABILIZOWANĄ – ZAWSZE NAM SIĘ SYF NIE WCHŁONIE PRZEZ SKÓRĘ.

Woda utleniona -Zastosowanie wewnętrzne.

TUTAJ UŻYWAMY TYLKO I WYŁĄCZNIE WODĘ UTLENIONĄ 3% NIESTABILIZOWĄ (JA KUPUJE TU LUB TUTAJ). MOŻNA TEŻ ZAKUPIĆ PERHYDROL (NP Z ENVOLAB) I ROZCIEŃCZAĆ Z WODĄ OCZYSZCZONĄ. PERHYDROL MOŻEMY PRZECHOWYWAĆ W ZAMRAŻALCE (NIE ZAMARZNIE). UŻYWANIE WODY UTLENIONEJ APTECZNEJ (TZW STABILIZOWANEJ) WEWNĘTRZNIE JEST NIEODPOWIEDZIALNE!

Jak więc się dotleniamy?

„Zażywać, zaczynając od 1 kropli na 2-3 łyżki wody 3 razy dziennie. 30 minut przed posiłkiem lub 1,5 – 2 godzin po posiłku, codziennie zwiększając dawkę o 1 kroplę, aż do 10 kropel dziesiątego dnia. Przerwać kurację na 2-3 dni i przyjmować już 10 kropel robiąc przerwę co 1-3 dni. Niektórzy (np ja – Pani Ziółko) nie robią przerw. W razie konieczności dzieciom do 5 roku życia można podawać po 1-2 krople na łyżkę wody, od 5-10 roku życia po 2-5 kropel, od 10-14 po 5-8 kropel jednorazowo.” I. Nieumywakin „Woda utleniona. Na straży zdrowia”

W razie przeziębień, grypy, bólu głowy, zapaleniu zatok, zapaleniu dróg oddechowych zakraplamy NW do nosa. W tym celu rozcieńczamy 15 kropel NW 3% w łyżce stołowej wody. Całą pipetkę wlewamy najpierw do jednej dziurki, a następnie do drugiej. Gdy po upływie 20-30 sekund zacznie wydzielać się śluz oczyszczamy nos. Wydmuchując najpierw jedną, a potem drugą dziurkę. Przez 10-15 minut nic nie jeść i nie pić. Możemy też zakraplać sobie uszy jak tylko czujemy, że coś zaczyna nas brać. W tym wypadku najpierw wkrapiamy sobie do ucha NW 3% jedną krople. jeśli nie czujemy bólu (co by świadczyło o perforacji błony bębenkowej) zakraplamy jeszcze 2-3 krople. Zacznie nas wtedy trochę łaskotać i tak jakby się pienić (jeśli w uchu są bakterie lub wirusy). Gdy etap bulgotania się skończy, przechylamy głowę, wylewamy resztę w chusteczkę i to samo robimy z drugim uchem. Można stosować nawet kilka razy dziennie.

Z ciekawostek jeszcze napiszę, że nasze komórki odpornościowe (leukocyty i granulocyty) w walce z patogenami również wytwarzają nadtlenek wodoru, który w naszym organizmie rozpada się na wodę i tlen w formie atomowej (w powietrzu mamy formę cząsteczkową tlenu). Nadtlenek wodoru 3%, który wprowadzamy my do organizmu również rozpada się na wodę i tlen w formie atomowej ;-). Nawadnia nas i natlenia w jednym.

PS 1

I. Nieumywakin również poleca wlewy dożylne z nadtlenku wodoru 🙂

PS 2

Wpis nie jest poradą lekarską.

Miłego dotleniania.

Pani Ziółko.

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *