Uziemianie – boso przez świat.

Uwielbiam nature! Kocham tą jej dzikość, nieokiełznanie, a jednocześnie harmonie i spokój w najczystszej postaci. Mam marzenie albo lepiej brzmi: cel! Chciałabym zamieszkać na takim odludziu z dużą ilością zieleni. Nie wielki domek w nie co starodawnym stylu, ze skrzypiącymi okiennicami, rozsypującymi się schodami, które by prowadziły na ganek. Choćbym miała go remontować po trochu przez całe życie, a dzieci zawozić do szkoły, która jest 15 km dalej. Chciałabym. Chciałabym móc codziennie rano wyjść na trawe pokrytą rosą, wziąść głęboki wdech, przytulić się do drzewa całą sobą. Połączyć się z pradawną energią ziemi.

Małe miasto kontra wielki świat.

Kiedyś… bardzo dawno, dawno temu ludzie chodzili boso, spali na ziemi i choć często umierali młodo żyli w zgodzie z matką naturą. Umrzeć zbyt młodo nie zamierzam ale jednak bliżej mi do natury niż do wielkiego miasta, które pędzi nie wiadomo gdzie, po co i dlaczego. Mieszkam w niewielkim mieście. Życie kulturalne leży i kwiczy, nie ma porządnego kina, muzeów, a nawet pociągów. Baa.. tu nawet nie ma rynku! Dużo młodych ludzi stąd ucieka bo nie ma miejsc pracy i ogólnie jest to „pipidówa zabita dechami”. Nazwa Zdrój przypomina stare czasy gdy to miasto było uzdrowiskiem. Teraz jest tu kopalnia na kopalni. Mimo to bardziej je lubie niż Kraków, w którym mieszkałam 2 lata. Jasne, Kraków jest piękny. Zabytki, kultura, niekończące się imprezy. Ma jednak jeden feler – jest wielki, a ja nie lubie dużych miast.

Uziemianie dla każdego.

Wiesz, że człowiek jest zbudowany większości z wody? Woda jest przekaźnikiem. Całe nasze ciało jest jednym wielkim przekaźnikiem. Niestety zaburzamy to zakładając buty z gumową podeszwą. Guma wszak przekaźnikiem nie jest. Dlatego istotne jest chodzenie na bosaka po trawie, piasku – wszędzie gdzie tylko mamy taką możliwość aby naładować się elektronami ujemnymi i wspomóc swoje zdrowie. Wolne rodniki, które tak bardzo bałaganią w naszym organiźmie są naładowane dodatnio, a stojąc boso na ziemi przepływają przez nas jony ujemne niszcząc wolne rodniki. Proste, nie? Jasne! Jest to metoda dla wszystkich bez wyjątku, ogólnodostępna i całkowicie za darmo!

Same korzyści!

Jak już wspomniałam chodzenie boso po ziemi niszczy wolne rodniki tym samym likwidując stany zapalne w naszym organizmie. Wolniej się starzejemy i zdrowiejemy dreptając sobie na bosaka. Drugim plusem jest polepszenie jakości snu. Niestety tu musimy być uziemieni w nocy co w budynku mieszkalnym jest nie do zrealizowania. Chyba, że pójdziemy za przykładem autora (Obera) i owiniemy sobie łóżko srebrną taśmą i połączymy z prętem wbitym w ziemie. Bieganie na bosaka po ziemi szczególnie w czas kiedy ziemia jest jeszcze chłodna dodatkowo nas uodparnia i hartuje. Moja mama jak ostatnio przy 10 stopniach zobaczyła mnie i dzieci na bosaka to złapała się za głowę i stwierdziła, że to moje uodparnianie spowoduje tyle, że będą chore na święta. Nie były. Warto nawet w czasie zimy zdjąć ciepłe kozaki i pospacerować po śniegu – nawet jeśli miałoby to trwać kilka minut. Wciąż mało plusów? To jeszcze nie koniec! Uziemianie nas wycisza, zmniejsza stres i poziom kortyzolu we krwi, poprawia naszą gospodarkę jelitową, likwidując stany zapalne zmniejsza wszelkiej maści bóle., wypiera traumatyczne wydarzenia (a tym samym leczy z depresji), rozrzedza krew, zaopatruje organizm w związki mineralne i witaminy (w tym witaminę C), zrzuca z nas naładowanie elektromagnetyczne pochodzące z tv, telefonów komórkowych czy mikrofalówek, przyśpiesza regenerację mięśni, poprzez akupresurę oddziałuje na nasze narządy wewnętrzne regenerując je, zwalcza grzybice, reguluje ciśnienie krwi i rytm biologiczny naszego organizmu. Dlatego namawiam Was do tego abyście jak najczęściej ściągali buty sobie i swoim dzieciom. Plac zabaw jest świetną wymówką. Moje dzieci nie płaczą, że piasek im się sypie to butów, a ja wiem, że inwestuje w ich i moje zdrowie.


Pani Ziółko

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *