Bunt dwulatka czyli afera goni aferę!

Zacznę może od tego, że macierzyństwo nie zawsze jest sielanką. Dzieci nie zawsze mają dobry humor, nie zawsze są dla rodziców łaskawe. Czasami rodzice mają dość dzieci, czasami dzieci mają dość rodziców. Tak to bywa jak się ze sobą mieszka i przebywa praktycznie 24h na dobę. Jednak co jakiś czas pojawiają się okresy podczas których dzieci są na prawdę nieznośne. Pierwszy taki okres przypada na okolice 2 roku życia. Może on się pojawić nie co wcześniej lub nie co później. Nazywany jest buntem dwulatka.. ale czy to faktycznie bunt?

Skok skokowi nierówny

Cofnijmy się nie co do tyłu. Do czasów kiedy nasz bobas miał kilka miesięcy. Jeśli był pogodnym niemowlakiem to rodzice z łatwością mogli zauważyć nagłe zmiany jego nastroju. Dziecko najczęściej było wówczas bardzo marudne, płaczliwe, źle spało, zanosiło się bez konkretnego powodu. Czasami rodzice mieli wrażenie, że niemowlę cofnęło się w rozwoju. Takie okresy nazwane zostały skokami rozwojowymi i jak sama nazwa mówi są ściśle powiązane z rozwojem. Nigdy później dziecko nie rozwija się tak szybko i tak gwałtownie jak w pierwszym roku życia. Dla niego jest to szok! Nie umie sobie z tym radzić. Nie rozumie co się z nim dzieje. Płacze więc, męczy się i przeżywa to na swój własny, niemowlęcy sposób. Potem przyzwyczaja się. Ujawnia rodzicom nową umiejętność i jest spokój do kolejnego skoku rozwojowego – a tych skoków w pierwszym roku życia jest 7. Dołóżmy do tego kolki w pierwszym trymestrze życia, ząbki w kolejnych trymestrach.. No zdecydowanie dzieci i rodzice w tym czasie łatwo nie mają. Śmiem nawet stwierdzić, że rodzice tylko sobie powtarzają – byle do 3 miesiąca, byle do pół roku, byle do roku itd. Tak na prawdę nigdy nie będzie łatwo i sielankowo – ani do 18stki, ani do wyprowadzki 🙂

Bunt przechodzi każde dziecko

Bunt dwulatka wcale nie jest buntem i szczerze powiedziawszy nie lubię tego pojęcia. Jest on zwykłym skokiem rozwojowym. Dziecko mając 2 lata wcale nie jest jeszcze duże, jest nadal małe i nadal rośnie. Nadal zdobywa wiedze o otaczającym go świecie i nadal nie daje sobie z tym rady. Nie jest już niemowlęciem tylko biegającym, mówiącym dzieckiem to okazuje to w nie co inny sposób. Bunt dwulatka przechodzi każde dziecko, bez wyjątku. Jest to trudny ale konieczny czas do przejścia aby dziecko rozwijało się w prawidłowy sposób. Jak wiadomo, ludzie są różni więc i dzieci są różne. Niektóre przechodzą ten okres wyjątkowo burzliwie, inne przechodzą go na tyle lekko, że rodzice nawet tego nie zauważają. Chciałabym aby moje dzieci przechodziły go tak delikatnie 😛

Emocje i mózg.

Bunt dwulatka jest ściśle związany przede wszystkim z rozwojem mózgu dziecka. Nasz dwulatek czy nawet trzylatek (tak jak napisałam wcześniej nie ma tu konkretnych granic bo każde dziecko przechodzi go w troszkę innym czasie) zdaje sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy już potrafi. Zdaje sobie sprawę z nowych możliwości ale też ograniczeń. Ograniczeniem może być to, że po prostu nadal jest na coś „za mały”. Dana czynność mu się przez to nie udaje. Ograniczeniem może być zakaz ze strony otoczenia (najczęściej rodziców 🙂 ). Jak reaguje dziecko? Tak jak dorosły. Zaczyna się irytować. Dwulatek emocje przeżywa całym sobą więc i zdenerwowanie okazuje całym sobą np krzycząc, płacząc, leżąc na ziemi i wierzgając nogami. Wspomnę jeszcze, że dziecko nie bardzo rozumie co się wtedy z nim dzieje. Nie umie nazwać swoich emocji i uczuć, które dosłownie nim targają więc radzi sobie jak umie. Innych sposobów radzenia sobie z trudnymi emocjami nie zna. Zwróć uwagę, że my dorośli czasem nie potrafimy zapanować nad gniewem. Ta trudna emocja odbiera nam zdolność racjonalnego myślenia.. a co dopiero małe, dwuletnie dziecko. Tak jak wspomniałam wyżej bunt dwulatka jest ściśle powiązany z rozwojem jego mózgu. Dziecko bardzo szybko się denerwuje i bardzo powoli uspokaja. Często reaguje gwałtownie lub po prostu wybucha. Jego układ nerwowy, emocjonalny nadal się rozwija, nadal jest niedojrzały na tyle by sobie z sobą poradzić.

Ambiwalencja wyzwala frustrację

Nie raz pewnie słyszałaś/ słyszałeś, że dziecko potrzebuje stawiania granic aby czuło się bezpiecznie, prawda? Tak właśnie jest. Dwulatek ma wielką potrzebę eksplorowania otoczenia, badania rodziców na ile mu jeszcze pozwolą. Często otoczenie nam wmawia, że dziecko coś na nas wymusza płaczem lub wierzganiem po podłodze. Jest to nie prawdą. Takie małe dziecko nie ma zdolności manipulacji. Jeśli można to nazwać wymuszaniem to tylko i wyłącznie nieświadomym. Tak czy owak – dziecko nam nie robi tym na złość, nie chce nam dokuczyć i nie wchodzi nam na głowę. Przyjdę tutaj z przykładem dosyć życiowym. Jesteście w sklepie, dziecko widzi lizaka i prosi Cię albo żąda wręcz byś mu go kupiła. Ty dbasz o jego zdrowie i odpowiadasz, że mu tego lizaka nie kupisz. Jak dziecko reaguje? Najczęściej zaczyna płakać i krzyczeć. Może też bić, pluć, szarpać, gryźć lub kłaść się na podłodze i wierzgać nogami kopiąc Cię przy okazji. Pierwsze co Ci przychodzi na myśl to to, że chce na Tobie wymusić kupno tego lizaka prawda? Tym czasem dziecko jest smutne, przykro mu, że tego lizaka nie dostanie. Denerwuje się bo nie lubi ograniczeń podobnie jak my dorośli. Postaw się w sytuacji dziecka. Chcesz czekoladę bo bardzo ją lubisz, bo miałaś/miałeś ciężki dzień w pracy. Ona leży na tym stole i aż się prosi żeby ją zjeść. Po czym ktoś Ci ją chowa i mówi: „Nie dostaniesz tej czekolady”. Co czujesz? Bo ja bym się wkurzyła… Z tą różnicą, że ja jestem dorosła. Wiem, że emocję, które właśnie mną targają to złość i frustracja i umie sobie z tym jakoś poradzić. Dziecko nie wie, że właśnie przeżywa złość,że to ciężka emocja. Nie wie jak ma sobie z nią poradzić więc radzi po swojemu. Przeżywa tą złość całym sobą – tak samo jak przeżywa całym sobą radość. Tylko, że radość to pozytywna emocja, miła, a jej wyrażanie jest akceptowane społecznie. Ok ale wracamy do naszej sytuacji. Stoisz koło tego dziecka i co Ty przeżywasz? Wstyd (bo w sklepie wszyscy się patrzą i myślą, że nie radzisz sobie z dzieckiem). Złość na dziecko (bo po jaką cholerę robi takie cyrki o lizaka). Frustrację (bo nie wiesz jak masz zareagować). Twoje emocję też są ważne i normalne w tej sytuacji. Będzie Ci jednak łatwiej je przeżywać jeśli będziesz wiedzieć, że to nie specjalnie. To nie na złość Tobie, to nie rozpieszczenie, nie wymuszanie i nie bycie złą matką. Twojemu dziecku jest teraz bardzo, bardzo źle i teraz (jak nigdy) Cię bardzo potrzebuje. Łatwo jest być przy dziecku kiedy przeżywa radość. Trudniej kiedy się złości,frustruje i przeżywa to w taki, a nie inny sposób. Dlatego nie ignoruj, nie szarp, nie sycz do ucha gróźb, nie szantażuj, nie strasz, nie dawaj klapsa, nie krzycz i nie zostawiaj.

Ja też to przeszłam

Pewnie pomyślisz, że łatwo mi się to piszę bo Tola ten okres przeszła bezboleśnie. Otóż nie. Tola odziedziczyła temperament po tacie. Jest choleryczką. Szybko się złości, drobiazgi (w moim mniemaniu) doprowadzają ją do szału. Dodatkowo na bunt dwulatka nałożyły się narodziny siostry, pierwsze noce bez mamy, moja choroba i pobyt w szpitalu. Ogólnie dużo wydarzeń jak na jedną, małą dziewczynkę. Przytoczę Ci jedną historie. Otóż zima nadchodziła wielkimi krokami więc postanowiliśmy pojechać do miejscowości obok zakupić Toli kozaki. Tola wybrała sobie zabawkę (taki pchacz na kiju) i pierwszą aferę zrobiła nam przy wsiadaniu. Drugą aferę zrobiła nam przy wysiadaniu. Trzecią aferę przed sklepem bo nie chciała wejść. Czwartą bo nie chciała ściągnąć swoich butów. Piątą bo nie chciała założyć nowych. Szóstą bo nie chciała zdjąć nowych. Siódmą bo nie chciała założyć starych. Ósmą bo nie chciała wyjść ze sklepu (tu się rozłożyła przy kasie na środku przejścia i się wierzgała). Dziewiąta bo nie chciała iść za rękę przez ulice (tu też się położyła i wierzgała). Dziesiątą bo nie chciała wejść do samochodu i jechać do domu… Straszne? Jasne, że straszne.. i takich sytuacji było pełno. Nawet na basenie bo nie chciała jechać do domu. Wylądowała nago przy moim cycku bo był dramat za dramatem i wszędzie dramat 😛

Dasz radę mamo i tato!

Bunt dwulatka to ciężki okres nie tylko dla dziecka ale również dla całej jego rodziny. U mnie właśnie się szykuje kolejny bunt dwulatka – także będę miała powtórkę z rozrywki i już zaczynam pić melisę 🙂 Mimo to wiem, że dam radę- muszę, tak jak każdy rodzic. Pani Ziółko.

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *